Ojciec zatrzymanego we Lwowie polskiego studenta: “Kręcili film na Cmentarzu Orląt, a grożą im za to 4 lata więzienia”

materiały prasowe

Nawet 4 lata więzienia grożą trzem polskim studentom, którzy kręcili etiudę filmową na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Ukraińcy zarzucają im prowokacje polityczne.

Milan K., Filip H., Krzysztof P. studiują dziennikarstwo w Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Ukraińska policja zatrzymała ich w czwartek, 22 listopada na Cmentarzu Orląt we Lwowie, gdy kręcili etiudę filmową. Okoliczności ich zatrzymania przybliża nam ojciec jednego z zatrzymanych studentów.

Chłopaki przyjechali do Lwowa kręcić etiudę filmową o tym mieście. Przeprowadzili kilka wywiadów, nakręcili kilka miejsc. Pojechali też na Cmentarz Orląt Lwowskich. Na potrzeby realizacji filmu odpalili świece dymne w kolorach białym i czerwonym. Wywiesili także biało-czerwoną flagę. Miało to tworzyć pewien klimat miejsca. Tym bardziej, że byli tam w czasie 100. rocznicy obrony Lwowa

— powiedział.

Natychmiast na miejscu pojawiła się ochrona cmentarza, która wezwała policję.

Minęło kilka chwil i na Cmentarz dotarła policja oraz Służba Bezpieczeństwa Ukrainy. Zabrano ich na komisariat, do budynku sądu. Tam bardzo długo ich przesłuchiwano. Pierwszego dnia do 2 w nocy. Następnego dnia ponownie byli przesłuchiwani

— mówi.

Studenci usłyszeli zarzut chuligańskiej prowokacji politycznej. Grożą im za to 4 lata więzienia.

Potraktowano ich jak chuliganów. Postawiono im zarzut prowokacji politycznej, który jest nieadekwatny do tego co zrobili. To są młodzi ludzie, jeszcze dzieci. I za to co zrobili grożą im 4 lat pozbawienia wolności. To jest absurdalny zarzut

— podkreśla ojciec.

Nasz rozmówca podkreśla, że studenci popełnili błąd nie występując do Ukraińców o odpowiednie pozwolenie na przeprowadzenie nagrań w takiej formie i są tego świadomi. Jednak kaliber stawianych im zarzutów jest o wiele większy niż czyn, którego się dopuścili.

To co należy podkreślać, to to, że nie wyrządzili żadnych szkód, nic nie zniszczyli. Nie wygłaszali żadnych haseł, nie mieli ze sobą transparentów. Także posłusznie wykonywali polecenia ochrony i policji. Jedyny błąd, który popełnili, to to, że nie zapytali Ukraińców o pozwolenie. Za coś takiego powinien być mandat, albo grzywna, ale nie kara więzienia

— stwierdza.

Studentom odebrano paszporty i mają zakaz opuszczania Lwowa. Odpowiadają z wolnej stopy, więc uniknęli zatrzymania w areszcie. Muszą się jednak często zgłaszać na policję wskazując, gdzie się zatrzymali. Nasz rozmówca podkreśla, że konsul we Lwowie udzielił im dużego wsparcia. Sprawa zajmuje się oddział prawny. Mają też adwokata. W poniedziałek odbędzie się kolejne przesłuchanie. O tym, czy za niewielki błąd trafią do więzienia na 4 lata zadecyduje sąd.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ