Dziwaczne projekcje Żakowskiego w “Gazecie Wyborczej”: “Swoje sado-maso PiS uprawia na koszt Rzeczypospolitej”

fot: youtube

PiS klęczy, bo lubi. Tak się przyzwyczaił do swego odwiecznego marzenia o „wstawaniu z kolan”, że wciąż się prosi, by go ktoś na te kolana rzucał

– grzmi na łamach „Gazety Wyborczej” Jacek Żakowski.

Nie może się obyć bez dziwacznych projekcji…

Sęk w tym, że swoje sado-maso PiS uprawia na koszt Rzeczypospolitej. Prezes rzuca na kolana nie tylko samego siebie i swoich partyjnych kolegów, ale też Sejm, Senat, rząd, prezydenta, Polskę

– dywaguje publicysta „Polityki”.

Odnosząc się do wystąpienia ambasador USA Georgette Mosbacher podczas spotkania zespołu parlamentarnego Polska-USA, Żakowski zapewnia:

Nie przypominam sobie, by sowiecki ambasador posunął się tak daleko w publicznym musztrowaniu Polski. Komuniści swój honor jednak mieli i jakoś się nawzajem szanowali. Znali reguły sowieckiego klubu, do którego należeli. PiS woli dostać w twarz, niż się zachować rozumnie i przyzwoicie, czego wymaga członkostwo w klubie zachodnich demokracji.

I dalej też nie brakuje cudacznych porównań…

Podobnie było z ustawą o Sądzie Najwyższym. (…) Teraz – jak w sadomasochistycznym berku – wyklęczany za granicą policzek czeka na prezydenta, który ma podpisać ustawę nicującą ustawę, którą sam napisał. Ma zrobić to bez marudzenia, że dramatycznie złamano podstawowe standardy legislacji, choć z powodu mniej drastycznych naruszeń rok temu weta

– czytamy w tekście „PiS się sam dobija”.

Żakowski próbuje również bawić się w proroka

Na kolejne sążniste policzki, które rzucą PiS na kolana, trzeba będzie czekać prawdopodobnie do wiosny. Dopiero wtedy TSUE wyda ostateczną decyzję w sprawie ustawy o SN. A następny cios przyjdzie latem, gdy można oczekiwać odpowiedzi TSUE na pytania Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie legalności działań KRS

– pisze publicysta.

Sado-maso”, „sadomasochistyczny berek”… Czyżby Jacek Żakowski miał jakiś problem, o którym chciałby porozmawiać?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ