Mosbacher bije się w pierś po liście do premiera: Nie da się tego bronić. Jestem tym zażenowana

fot: youtube

Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher udzieliła wywiadu dziennikarzowi tygodnika „Do Rzeczy” Marcinowi Makowskiemu. Odnosi się w nim między innymi do listu, jaki wysłała do premiera Mateusza Morawieckiego. Jej wypowiedzi mogą nieco zaskakiwać.

Wbrew zaleceniom moich doradców powiem tak… Nie ma wytłumaczenia dla moich literówek… Pisownia jest chaotyczna, jestem tym zażenowana. Nie da się tego bronić. (…) Jestem tym zawstydzona i nie mogę tego wyrazić bardziej wprost niż teraz. W końcu to moja odpowiedzialność

— powiedziała ambasador Mosbacher w rozmowie z „Do Rzeczy”. Jednocześnie jednak podkreśliła, że musi bronić interesów amerykańskich firm.

Proszę mnie dobrze zrozumieć. Ja muszę reagować, gdy widzę, że jakieś prawo może być niekorzystne dla amerykańskich firm. Tak samo zapewne robią inni ambasadorzy. Nie mówię jednak Polakom, co mają robić. Nie jestem tutaj, żeby mówić innym, jak mają urządzać swoje państwo, i nie mam takiej mocy, ale mam zobowiązania, z których muszę się wywiązać. Dlatego podnoszę te kwestie otwarcie

— mówiła.

Kategorycznie wypowiedziała się również o kwestii zniesienia wiz do USA.

Jedyna rzecz, jakiej oba rządy nie są w stanie kontrolować, to konieczność zejścia Polski poniżej progu 3 proc. odrzucenia wniosków wizowych. Na szczęście wszystko idzie w tej sprawie w dobrym kierunku. Jesteśmy bardzo blisko celu. Jestem przekonana i wiem, że damy radę. Może pan napisać, że zobowiązuję się, iż wizy zostaną zniesione do końca przyszłego roku. A potem piszcie, co chcecie, jeśli tego nie dopnę

— zaznaczyła.

wpolityce.pl/dorzeczy.pl

PODZIEL SIĘ