List Fransa Timmermansa do Polaków, który prawdopodobnie wypadł z okna siedziby Komisji Europejskiej

Timer.jpg

Kocham was tak, że będę pracował w pocie czoła, choćby w Polsce nie został kamień na kamieniu.

Przechodząc obok budynku Berlaymont, gdzie w Brukseli urzęduje Komisja Europejska, w pewnym momencie na chodnik tuż przede mną spadło z góry kilka spiętych kartek. Jakież było moje zdumienie, gdy odkryłem, że ma to wszelkie cechy listu do Polaków Fransa Timmermansa, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej. Nie wiem do końca, czy to apokryf czy prawdziwy list, ale uznałem, że warto go zaprezentować Polakom.

Kochani Polacy!, nie ma w Europie osoby bardziej przywiązanej do Polski, do polskiej historii, bardziej życzliwej Polsce i chcącej dla niej zrobić wszystko, co najlepsze, niż moja skromna osoba. Właściwie całe moje życie i praca były temu poświęcone. Zarówno wtedy, gdy na początku lat 90. byłem drugim sekretarzem ambasady Holandii w Moskwie, gdy po powrocie pracowałem w MSZ, gdy wspomagałem komisarza Hansa van der Broeka, gdy byłem posłem Tweede Kamer, potem sekretarzem stanu w MSZ, ministrem spraw zagranicznych, a wreszcie komisarzem i wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej. Czasem się zastanawiałem, co ja robią w holenderskim rządzie, skoro myślę tylko o Polsce i Polakach, chcę dla nich zrobić wszystko, co możliwie i niemożliwe. W gruncie rzeczy jestem Polakiem. I myślę, że jestem dużo lepszym Polakiem niż Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki czy Beata Szydło. Podejrzewam, że jestem nawet lepszym Polakiem od wielkiego i szczerego polskiego patrioty, choć Kaszuba – Donalda Tuska. Lepszym jest chyba tylko Lech Wałęsa, czego nie muszę tłumaczyć.

W moim rodzinnym przekazie bardzo żywa jest pamięć o tym, jak polscy żołnierze zatrzymali się w domu mojej matki w Bredzie, a jeden z nich był z zawodu krawcem i uszył mojemu ojcu, który miał sześć lat, malutki mundurek. Ojciec w ten sposób stał się maskotką oddziału. Gdy byłem dzieckiem, zakładałem ten mundurek, puszczałem polskie pieśni i melodie, i płakałem, że nie mogę zamieszkać w Polsce. Skoro było to niemożliwe, odstąpiłem od szczerego zamiaru nauczenia się polskiego, żeby nie wyjść na tym, jak znany wam doskonale Jan Himilsbach. A teraz tej decyzji żałuję, gdyż już jest za późno, żebym się polskiego nauczył. Gdybym myślał po polsku, lepiej bym was rozumiał, jeszcze intensywniej pracowałbym na rzecz pamięci o takich moich i waszych bohaterach jak generałowie Stanisław Maczek czy Stanisław Sosabowski. Teraz żałuję, że rodzice nie dali mi na imię Stanisław, żeby jeszcze bardziej tych bohaterów uczcić i bardziej czuć więź z Polakami, choć to chyba niemożliwe, gdyż już obecnie kocham was co najmniej tak jak Grzegorz Schetyna Katarzynę Lubnauer.

Sytuacja jest taka, że moja Partia Pracy nie odniosła w Holandii wielkiego sukcesu w wyborach w 2017 r., choć oczywiście pewien sukces był, gdyż straciliśmy jednak tylko 29 mandatów, a nie wszystkie 38. Nie mogę więc razem z moją macierzystą partią pracować dla Holandii. A to sprawia, że wszystkie swoje siły mogę poświęcić pracy dla Polski. Ja Polskę i Polaków po prostu kocham na zabój. Podczas Kongresu Partii Europejskich Socjalistów w Lizbonie powiedziałem: „Nigdy nie opuszczę narodu polskiego w jego walce o demokrację, wolność i praworządność”. To skromna deklaracja, ale miejsce nie było właściwe, żeby powiedzieć coś więcej. Teraz deklaruję, że dla Polaków i Polski zrobię dużo więcej. Kocham was tak, że będę pracował w pocie czoła, choćby w Polsce nie został kamień na kamieniu.

Polacy mogą nie dostrzegać mojego zaangażowania i siły mojej miłości, ale zapewniam, że zrobię wszystko, żebyście pokochali Unię Europejską do samego końca. Waszego albo jej. Do samego dna. Na końcu tej drogi jest taka wizja, że będziecie najlepszymi Europejczykami w Europie, którzy już nie muszą kłopotać się o polskość, bo polskość to będzie europejskość. A gdy zechcecie mieć jakiś kontakt z polską historią, zawsze możecie przyjechać na przykład do Bredy, gdzie wszystkie polskie pamiątki przetrwają. W Polsce, dla dobra wszystkich, nie powinno być pamiątek polskiej historii, gdyż źli ludzie mogliby je wykorzystać do siania nienawiści, ksenofobii, rasizmu czy nacjonalizmu. Usuwając to wszystko z Polski, zapewnicie sobie wspaniałą przyszłość na wieki, bo nie będzie żadnego pretekstu do budowania patologii bazujących na polskiej historii i tradycji. My, na przykład w Bredzie, w oparciu o to, co już jest, stworzymy najwspanialszy polski skansen w Europie. Tego możecie być pewni i zrobię wszystko, żeby tak się stało.

Zaprowadzimy wam taką demokracje, o jakiej Angela Merkel, Emmanuel Macron czy premier Holandii Mark Rutte mogą tylko marzyć. Polacy na to zasługują choćby dlatego, że tak bardzo was kocham. Zasługujecie na demokrację w stanie czystym, wręcz laboratoryjnym, na demokrację doskonałą. W Niemczech, Francji, Holandii czy Belgii nie możemy jej wprowadzić, bo sprawy zaszły za daleko, ale w Polsce jest to jak najbardziej możliwe. Jest możliwe, gdyż jeszcze nie zdążyliśmy przyznać wam różnych praw, nie zdążyliśmy potraktować was jak części naszej wspólnej rodziny. Dlatego można przerwać te straszne dla demokracji i wolności rządy PiS i implementować w Polsce demokrację idealną. Będziecie pionierami i trendsetterami, a reszta Europy będzie mogła sprawdzić, czy demokracja idealna jest w ogóle możliwa. Nawet, gdy na początku nie będzie się to wam podobało, z czasem przekonacie się, że to dla waszego dobra. I dla waszego dobra nie cofniemy się przed bezwzględną rozprawą z wrogami demokracji, wolności i praworządności. Trzeba z nimi skończyć, zanim nie zmienią Polski tak, że idealna demokracja mogłaby się nie przyjąć.

Zawsze są pionierzy wielkich zmian cywilizacyjnych i społecznych, jak to było na przykład w wypadku Rosji w 1917 r. Teraz Polska może być takim pionierem zmian. Nie Holandia, Dania czy nawet Czechy, lecz Polska. A to dlatego, że ja, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, a za kilka miesięcy może już przewodniczący, kocham Polaków. I chcę wam pomóc ze wszystkich sił. Choćby skutkiem tego był stan: ch…, d… i kamieni kupa, to samo doświadczenie demokracji idealnej jest warte zachodu. Wszyscy na tym skorzystają, a Polska będzie miała wiekopomne zasługi dla Europy i cywilizacji. Pozdrawiam was, Polacy, pozostaję z wielkim szacunkiem i miłością, choćby miał mnie szlag trafić. Wasz Frans Timmermans.

autor: Stanisław Janecki

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ