Coraz lepiej! Sikorski w „Emerging Europe” szydzi z katolicyzmu: Polski Kościół to nacjonalistyczna sekta, a PiS jest na wylocie. “Wygramy wybory”

fot: youtube

Były minister spraw zagranicznych i obrony Radosław Sikorski, mąż laureatki Nagrody Pulitzera Anne Applebaum, mówi w wywiadzie z „Emerging Europe” o swojej nowej książce, o PiS-ie, Brexicie i swoim ewentualnym powrocie do polskiej polityki.

Jak zaznacza Sikorski jego książka pod tytułem „Polska może być lepsza” trafiła do księgarń w październiku b.r. i ma przybliżyć czytelnikom te siedem lat, które autor spędził jako minister.

Z jednej strony książka jest historią moich siedmiu lat jako minister, a z drugiej podziękowaniem dla tych, z którymi pracowałem. To także rodzaj spuścizny dla moich następców. Niech uczą się na moich błędach. Oczywiście jest to także częściowo manifest polityczny, ponieważ uważam, że Polska nie korzysta z możliwości, które obecnie ma, szczególnie tych oferowanych przez Unię Europejską. Sądzę, że antypolski zwrot w polskiej polityce zagranicznej to ogromny błąd

—mówi Sikorski i dodaje, że nic nie jest jednak stracone, bowiem w wyborach samorządowych PiS wypadł gorzej niż wszyscy się spodziewali.

Wybory samorządowe poprawiły mi nastrój. Pokazały, że partia rządząca, wbrew swoim twierdzeniom, nie posiada większości. Ma władzę nad jedną trzecią elektoratu, tymi, którzy są tradycjonalistami, religijni, nacjonalistyczni i wierzą w teorie spiskowe. Natomiast dwie trzecie elektoratu jest bardziej otwarte i proeuropejskie

—przekonuje były szef MSZ i MON. Według niego, opozycja wchodzi w cykl wyborczy na „pozytywnej nucie”.

Jestem szczególnie zadowolony z faktu, że wybory samorządowe potwierdziły moją intuicję, iż sondaże mają wyraźny przechył w stronę partii rządzącej. Byli zszokowani, że otrzymali o 5-10 procent mniej głosów, niż się spodziewali. Część elektoratu zwyczajnie boi się przyznać, że nie popiera PiS

—uważa Sikorski. A ci co PiS popierają czynią to jego zdaniem głównie z powodu antyimigranckiej postawy partii rządzącej.

A ta postawa to czysta hipokryzja. Jesteśmy krajem imigrantów i to już od 300 lat. Prawie każde pokolenie (Polaków) wytworzyło falę ludzi, którym udzielono azylu gdzie indziej, w tym mnie: byłem uchodźcą w Wielkiej Brytanii

—dodaje mąż Anne Applebaum i dumny właściciel dworku w Chobielinie. Jak zaznacza „to co robią nasi przywódcy, czyli wzbudzać w ludziach anty-cudzoziemskie emocje, skierowane szczególnie przeciwko uchodźcom z Syrii, nie przystoi Polakom”.

To jest nie-polskie. Poza tym nasz kościół nie jest już katolicki,tylko stał się sektą nacjonalistyczną. Mamy duchownych modlących się o śmierć papieża

—twierdzi. Brexit to jego zdaniem szaleństwo, wyraz „brytyjskiej arogancji”.

Brexit jest napędzany młodocianą emocją zamiast dojrzałym zrozumieniem jaka jest stawka w tej grze. Jeśli Polska dalej będzie stosowała taką retorykę to może się znaleźć poza UE. Od miesięcy ostrzegam, że PiS ryzykuję powtórkę błędu Brytyjczyków, a mianowicie opuszczenie UE niechcący. Atakowanie Brukseli by zdobyć punkty na froncie domowym niesie ze sobą ogromną cenę, o czym już wie brytyjski rząd

—przekonuje Sikorski dalej.

Bawicie się tymi nacjonalistycznymi uczuciami na własne ryzyko, bo ludzie mogą uwierzyć w waszą propagandę

—twierdzi były szef MSZ dalej, adresując swój przekaz do PiS, i podkreśla, że będąc w opozycji do UE „nie da się zbudować więzi z USA”.

Jestem przekonany, że jest wręcz odwrotnie. Polska będzie bardziej interesująca dla USA, jeśli będzie wpływowym członkiem UE, a nie, europejskim ideologicznym sojusznikiem amerykańskiego prezydenta

—mówi, oraz sugeruje, że może wrócić do polskiej polityki i kandydować do Parlamentu Europejskiego z ramienia koalicji POKO. A PiS jest jego zdaniem „na wylocie”.

Wygramy

—twierdzi.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ