Dorn broni Euroweeku: Prawo i Sprawiedliwość ochoczo spełnia oczekiwania trolli. Motłoch wygrał

ludwik dorn.jpg

Wokół Euroweek’u narosło wiele kontrowersji. Poza zdjęciami nastoletnich dziewczynek w towarzystwie mężczyzn pochodzenia pozaeuropejskiego, na zajęciach dochodziło też do ideologicznej indoktrynacji. Sprawą zajęli się szefowie resortu spraw wewnętrznych i administracji oraz sprawiedliwości. Zareagowało też kuratorium. Znalazł się jednak ktoś, kto uważa to wszystko za nagonkę. I jest to Ludwik Dorn.

Polityk stwierdził na łamach „Gazety Wyborczej”, że „PiS-owski portal” wPolityce.pl podał całą sytuację w tonie alarmistycznym. Dostało się też posłowi Piotrowi Liroyowi Marcowi za wystosowanie w tej sprawie interpelacji do minister edukacji narodowej. Jego zdaniem bowiem, wyjaśnienia dyrektora fundacji są „spójne i prawdopodobne”.
Ale kluczem do sprawy jest „śniada karnacja”. Gdyby na zdjęciach, zamiast mężczyzn o ”śniadej karnacji” występowali mężczyźni biali i zostałyby one zrobione po imprezie pożegnalnej na zakończenie obozu sportowego czy kolonii, a nie fundacji promującej tolerancję, to tylko chorobliwie rozerotyzowany osobnik mógłby dopatrzeć się w nich czegoś niestosownego
— kpił Dorn.

Nie omieszkał podzielić się swoimi „pesymistycznymi wnioskami i przewidywaniami”.
I tak możemy dowiedzieć się, że reprezentantami „internetowego motłochu” są prawicowe redakcje i portale, radni oraz politycy, którzy ich słowa przekształcają w broń. Zdaniem Dorna rząd PiS „ochoczo spełnia oczekiwania trolli”.

W sprawie Euroweeku do dzieła przystąpiły naczelne i terenowe organy administracji ogólnej i specjalnej, a wszystko z fanfarami. (…) Moc nazywania przez państwo jest straszliwa. Jeżeli państwo mówi, że coś jest niepokojące, to w powszechnym odbiorze uprawdopodabnia przeświadczenie, że coś złego się stało
— przekonywał Dorn.

Ubolewał nad tym, że prawie pewne jest, iż fundacja Euroweek podupadnie. Dodał, że to dopiero początek.

Motłoch w tej sprawie wygra, ale trzeba wiedzieć, że to bestia wiecznie niesyta i tylko szuka, by kogoś pożreć. Po Euroweeku znajdzie sobie kolejną ofiarę i ze wsparciem „dobrej zmiany” najpewniej też ją skonsumuje
— dramatyzował Ludwik Dorn.

wpolityce.pl/”Gazeta Wyborcza”

PODZIEL SIĘ