Redaktorzy z Czerskiej jątrzą ws. cen prądu: To zaklinanie rzeczywistości. Chodzi tylko o wybory

fot: youtube

Senat przyjął w nocy z piątku na sobotę projekt ustawy obniżającej akcyzę na energię elektryczną oraz zmieniającą stawki opłaty przejściowej. Rządzący chcą w ten sposób zapobiec przewidywanym wzrostom cen. Jednak „Gazeta Wyborcza” widzi w tym wszystkim zupełnie inne działanie, a mianowicie zbliżające się wybory i „zaklinanie rzeczywistości”.

Zdaniem Witolda Gadomskiego, ustawa została przygotowana w panice i na „dłuższą metę jest szkodliwa dla energetyki i gospodarki”, a PiS pokazał tylko, że nie liczy się interes państwa a „doraźny cel polityczny”.

(…) to po prostu zaklinanie rzeczywistości. Rząd o tym wie, bo ustawa ma zagwarantować brak podwyżek tylko w przyszłym roku

– dramatyzował Gadomski.

Na tym nie koniec. Redaktor z Czerskiej skrytykował też pomysł rządu na obniżoną akcyzę i dołożenie firmom energetycznym pieniędzy ze sprzedaży uprawnień do emisji dwutlenku węgla.

W jego ocenie to złe działania, bo prąd i tak będzie drożał, a jeśli ceny nie będą podnoszone, to dojdzie do tego, że będzie sprzedawany ze stratą. Do tego, w 2020 roku do rachunków dojdzie nowa opłata – tzw. mocowa, która będzie przeznaczana dla elektrowni budujących nowe bloki energetyczne.

Publicysta ubolewał również nad tym, że nowe rozwiązania nie skłaniają do dyskusji nad przyszłością energetyki. I tu pojawia się ulubiony wątek totalnej opozycji, czyli prywatyzacja.

Konieczna jest głęboka reforma energetyki – prywatyzacja spółek, wstrzymanie bezsensownych inwestycji w elektrownie węglowe, stworzenie stabilnych warunków prawnych i instytucjonalnych dla małych, średnich i dużych producentów prądu ze źródeł odnawialnych

– stwierdził Gadomski.

Z kolei Paweł Wroński oświadczył, że wszystko to, to celowe działania przed wyborami, bowiem w jego ocenie to, co działo się w piątek przy Wiejskiej ro „parodia parlamentaryzmu”.

Przede wszystkich chodzi o to, by wyborcy, w przeddzień wyborów europejskich i parlamentarnych nie zostali rozwścieczeni drastycznymi podwyżkami

– kpił Wroński, przekonując, że o podwyżkach prądu wiadomo było przynajmniej od pół roku, a nagła nowelizacja jest efektem tego, że PiS zorientowało się, jakie będą tego skutki.

Wrońskiemu nie podobało się również wystąpienie w Sejmie premiera Morawieckiego, które nazwał „agresywnym”, bo oskarżał opozycję o to, że – jak pisze Wroński – za ich czasów ceny rosły, a samorządy teraz tylko „przebierają nogami, by podwyższać ceny za wywóz śmieci czy transport publiczny”

Co ciekawe, Wroński nabijał się również z tego, co powiedział Sławomir Neumann – że minister Tchórzewski w „przeszłości zawierzył całą polską energetykę Najświętszej Marii Pannie”.

Coś w tym jest. Najważniejsze, by PiS w 2019 roku wygrał wybory, a o to, co będzie potem, niechże się zatroszczy Najświętsza Panienka

– nabijał się Wroński.

Wygląda na to, że redakcja z Czerskiej nie ma nic przeciwko podwyżkom cen prądu. A skoro jest to jeszcze jeden powód do tego, by zaatakować rząd, to czemu tego nie wykorzystać? Ciekawe, czy tak samo kpiono by z tej sytuacji, gdyby do podwyżek faktycznie doszło…

wpolityce.pl/”Gazeta Wyborcza”

PODZIEL SIĘ