Libicki: Obawiam się, że kolejnym krokiem realizowanym po projekcie pani Nowackiej, będą pomysły pani Diduszko

Przykładem agresywnego laicyzmu w życiu publicznym jest choćby działanie pani Katarzyny Diduszko, która protestowała przeciwko organizacji spotkania opłatkowego i śpiewaniu kolęd w radzie Warszawy i w innych instytucjach miejskich. Jeżeli pani Nowacka mówi o swoim projekcie, że to jest pierwszy krok, mam prawo zapytać, jakie będą następne. Zastanawiam się, czy kolejnym nie będą pomysły pani Diduszko? Obawiam się, że tak to może wyglądać

— mówi portalowi wPolityce.pl senator Jan Filip Libicki, członek klubu parlamentarnego PSL-UED.

wPolityce.pl: Grzegorz Schetyna wspiera projekt Barbary Nowackiej o rozdziale Kościoła od państwa. Lider PO mówi, że jest zwolennikiem bardzo poważnej redefinicji relacji państwo-Kościół. Jak pan to skomentuje?

Senator Jan Filip Libicki, członek klubu parlamentarnego PSL-UED: Grzegorz Schetyna współtworząc z Barbarą Nowacką wspólną koalicję nie może się stanowczo odciąć od jej inicjatywy. Nie może tego zrobić zwłaszcza w sytuacji, że wiedział o tej inicjatywie wcześniej. Pani Nowacka mówi, że rozmawiała o swojej inicjatywie z panem Schetyną. Lider Platformy dla dobra przyszłej koalicji nie może więc się odciąć od tej inicjatywy. To, co powiedział jest ostrożnym i dyplomatycznym podejściem do tematu. Ja też nie uchylam się od dyskusji nad projektem pani Nowackiej.

Dyskutował już pan na ten temat z liderką Inicjatywy Polskiej w poniedziałek w Polsacie.

I chętnie wezmę udział w kolejnej takiej dyskusji. Chciałbym jednak podkreślić, że w art. 25 pkt 3 Konstytucji jest zapisane, że relacje państwa z kościołami i związkami wyznaniowymi muszą się odbywać na zasadzie współdziałania. Rozumiem, że rozmowa, która ma doprowadzić do zmian w tej materii będzie dialogiem ze stroną kościelną. Mam tu na myśli Kościół katolicki oraz inne kościoły oraz związki wyznaniowe. Jeżeli to się odbędzie w ramach dyskusji z tymi podmiotami i w ramach dyskusji zostanie wypracowany nowy wspólny model, nie mam nic przeciwko temu. Byłbym przeciwnikiem rozwiązania, które strona polityczna wypracowałaby bez dialogu z Kościołem katolickim oraz z innymi wspólnotami religijnymi.

Jakie widzi pan największe niebezpieczeństwo projektu pani Barbary Nowackiej?

Patrzę na ten projekt krytycznie. Ale nie sam projekt jest największym problemem.

A co nim jest?

To, co pani Barbara Nowacka mówi prezentując ten projekt. Podkreśla, że to jest pierwszy krok. A po nim będą następne. Obawiam się, że to otwarcie furtki do drogi na której końcu jest przyzwolenie na agresywny laicyzm w życiu publicznym.

Co ma pan na myśli mówiąc o agresywnym laicyzmie w życiu publicznym?

Przykładem agresywnego laicyzmu w życiu publicznym jest choćby działanie pani Katarzyny Diduszko, która protestowała przeciwko organizacji spotkania opłatkowego i śpiewaniu kolęd w radzie Warszawy i w innych instytucjach miejskich. Jeżeli pani Nowacka mówi o swoim projekcie, że to jest pierwszy krok, mam prawo zapytać, jakie będą następne. Zastanawiam się, czy kolejnym nie będą pomysły pani Diduszko? Obawiam się, że tak to może wyglądać. Gdybym dostał zapewnienie, że propozycja pani Nowackiej jest ostatecznym rozwiązaniem to można rozmawiać na ten temat jeżeli do rozmowy usiądzie Kościół katolicki oraz inne organizacje religijne. Tylko wspólnie można wypracować nowy model relacji państwo-Kościół.

Czy PO nie jest już całkowicie po lewej stronie sceny politycznej?

Opuściłem Platformę na znak solidarności z kolegami posłami wyrzuconymi po głosowaniu w sprawie aborcji. Ale chciałbym wskazać, że jestem zwolennikiem szerokiego obozu opozycyjnego, który pójdzie do tegorocznych wyborów parlamentarnych. Nie mam kłopotów z tym, że będę tam ja, pan prezes Kosiniak-Kamysz i np. pani Nowacka. Musimy, będąc ideowymi skrzydłami tego obozu, zdawać sobie sprawę, że pewnych rzeczy, które są dla nas istotne w tak szerokim obozie nie będziemy w stanie przeforsować. Zdaję sobie sprawę, że w tak szerokim obozie politycznym nie będę w stanie przeforsować choćby zakazu aborcji eugenicznej. Chociaż bardzo bym tego chciał. Jeżeli takie próby by się pojawiły to oczywiście je poprę. Tego zresztą nie chce też zrobić PiS, który sam siebie uwielbia prezentować jako ugrupowanie pro – kościelne. Pani Nowacka będąc w tym szerokim obozie musi zdawać sobie sprawę, że nie wszystkie swoje pomysły przeprowadzi. A Grzegorz Schetyna jako organizator tego obozu musi utrzymywać w nim pewną równowagę. Po usunięciu trójki kolegów na początku zeszłego roku za głosowanie w sprawie projektów aborcyjnych mam poczucie, że utrzymywanie tej równowagi zostało zaburzone właśnie przez tę decyzję. Nie mam poczucia, żeby w ramach obecnego kształtu PO ta równowaga byłaby przywracana.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ