Prof. Ryba o lekcjach nt. mowy nienawiści: To wykorzystanie pretekstu, by kreować ideologię na gruncie szkolnym

Termin „mowa nienawiści” został wprowadzony w ramach pewnej rewolucji kulturalnej, która miała miejsce w Europie Zachodniej

– mówi prof. Mieczysław Ryba w rozmowie z wPolityce.pl.

 

wPolityce.pl: W warszawskich szkołach mają odbyć się lekcje nt. mowy nienawiści. Lekcje będą odbywać się na podstawie materiałów Kampanii Rady Europy „Bez nienawiści”. Jak Pan oceni ten pomysł prezydenta Warszawy? Czy widzi Pan jakieś zagrożenia?

Prof. Mieczysław Ryba: Oczywiście, że jest to zagrożenie. Sam termin „mowa nienawiści” został wprowadzony w ramach pewnej rewolucji kulturalnej, która miała miejsce w Europie Zachodniej. Jest to pewien rodzaj cenzury, którą próbuje się wprowadzić. Jest to kwestia na poziomie prawnym, na poziomie wychowawczym. Wojna toczy się o język, pojęcia. Jeżeli się ją wygra, to ma się praktycznie możliwość sterowania umysłami. Wprowadza się te lekcje w kontekście zamachu na prezydenta Pawła Adamowicza. Kto powie, że do ataku doszło w wyniku mowy nienawiści? Wygląda przecież na to, że zabójca inspirował się urojonym poczuciem krzywdy za karę więzienia, do którego trafił za popełnieni przestępstwa.

Dlaczego pańskim zdaniem, postanowiono wprowadzić takie zajęcia?

To wykorzystanie pretekstu do tego, by kreować ideologię na gruncie szkolnym. Ale takich rzeczy mogliśmy się spodziewać. Nie powinno być takich zajęć.

Może takie lekcje są potrzebne?

Zajęcia, które mówią o języku, kulturze, wzajemnym szacunku powinny odbywać się na lekcjach wychowawczych, odbywają się na religii i etyce. Nie ma potrzeby wprowadzania przedmiotu, który ma korzenie ideologiczne. A „Klątwa” jest „mową nienawiści”? Zaczynamy wybiórczo operować nowomową. Jest to sprofilowane na to, by promować kwestie związane z rewolucją seksualną.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ