Sikorski brnie w narrację o mordzie politycznym: Jest podobny do zamachu na Narutowicza. Tamten szaleniec też czytał radykalną prasę

fot: youtube

Przestrzegałem, że stan polaryzacji może doprowadzić do tego, że będziemy mieli polskiego Breivika. No niestety, wykrakałem

—stwierdził na antenie Radia ZET Radosław Sikorski.

Zdaniem b. szefa MSZ zabójstwo Pawła Adamowicza ma w sobie wiele wspólnego z morderstwem prezydenta Narutowicza.

Wydaje mi się, że jest to mord dość podobny do zamachu na prezydenta Narutowicza. Tamten szaleniec też czytał radykalną prasę. Zamachowiec w Gdańsku wykrzykiwał, że robi to przeciwko PO

—przekonywał.

 

Sikorski dopytywany, czy prezes Jarosław Kaczyński powinien pojawić się na pogrzebie Pawła Adamowicza, przyznał:

Jeśli mają być coś warte zapewnienia, że przypadkiem była jego nieobecność na chwili ciszy, powinien oddać hołd. W Łodzi po morderstwie pana Rosiaka, przywódcy drugiej strony sporu politycznego oddali hołd.

Jego zdaniem prezes PiS specjalnie spóźnił się na minutę ciszy poświęconą zamordowanemu prezydentowi Gdańska.

Takie gesty pogardy wykonywał też wobec Andrzeja Wajdy i innych. Nie wierzę, że to był przypadek. Gdyby nie było decyzji, kierownictwo Sejmu nie śmiałoby nie zaczekać kilkudziesięciu sekund na prezesa Kaczyńskiego

—powiedział Sikorski.

B. szef MSZ podobnie jak wczoraj u Moniki Olejnik, tak dzisiaj tłumaczył się ze swoich słów o „dorżnięciu watahy”. Sikorski przekonywał, że w tych słowach nie było nic niestosownego.

To nie była mowa nienawiści. Tak jak trener powie w przerwie „chłopaki, w drugiej połowie dobijcie ich”. Powiedziałem „jeszcze jedna bitwa, dorżniemy watahy. Wygramy tę batalię”. To była zachęta do walki w kolejnej debacie

—próbował tłumaczyć się Sikorski.

Samo używanie tego jako przykładu mowy nienawiści jest nie fair. Nie ma symetrii między bardzo ostrą, czy nawet literacko-sienkiewiczowską metaforyką. Jest jednak zasadnicza różnica między tym, a groźbami karalnymi. (…) Każdemu może zdarzyć się zagalopowanie. Słowa bywają wyrywane z kontekstu i opacznie interpretowane. Tak jest w tym wypadku. Sto razy to prostowałem i nikogo to nie obchodzi

—dodał.

Radosław Sikorski wbrew faktom brnie w narrację o mordzie politycznym. Codziennie pojawiają się nowe szczegóły dot. śledztwa ws. zamordowania Pawła Adamowicza. Wynika z nich, że Stefan W. jest człowiekiem chorym psychicznie. Sikorskiemu nie przeszkadza to jednak, aby wbrew woli rodziny Adamowicza próbować upolityczniać tę tragedię. To przykre, że ze swoimi słowami nie poczekał chociaż do zakończenia żałoby.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ