Prof. Chojna-Duch podtrzymuje słowa o Hayder: Miała wpływ na kształt ustaw. Nie było wiadomo na jakiej podstawie działała w tak poważnym resorci

Miała faktyczne uprawnienia, wpływ na kształt ustaw i możliwość wejścia do każdego gabinetu, przepustkę, więc nazwałam ją „superpracownikiem”. Nie było wiadomo na jakiej podstawie działała w tak poważnym resorcie

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Elżbieta Chojna-Duch. wiceminister finansów w latach 2007-2010.

 

wPolityce.pl: Za nami przesłuchanie Renaty Hayder, byłej doradczyni społecznej ministra finansów Jacka Rostowskiego. Podobno nie było gabinetu w resorcie finansów, a sama zainteresowana nie była „superpracownikiem”.

prof. Elżbieta Chojna-Duch: Pani Renata Hayder właściwie nie zaprzeczała żadnym faktom. Owszem, może nie było gabinetu, ale pół gabinetu. Może nie był przypisany do p. Hayder, ale do kogoś innego, ale widziałam w tym pokoju/gabinecie tylko ją. Była w Ministerstwie i nie była, miała służbowy komputer i nie miała, była w EY i nie była…

Czy podtrzymałaby Pani swoje wcześniejsze słowa?

Oczywiście. Jej rola w Ministerstwie była niejednoznaczna. Miała faktyczne uprawnienia, wpływ na kształt ustaw i możliwość wejścia do każdego gabinetu, przepustkę, więc nazwałam ją „superpracownikiem”. Nie było wiadomo na jakiej podstawie działała w tak poważnym resorcie. Z jednej strony szerokie uprawnienia, z drugiej – brak sformalizowanego zatrudnienia w jakiejkolwiek formie, co dla mnie, jako prawnika, było niezrozumiałe.

Politycy i dziennikarze już pytają, czy nie dochodziło do konfliktu interesów. Z jednej strony zasiadanie w radach nadzorczych Ernst & Young, z drugiej – doradzanie ministrowi finansów. Renata Hayder twierdzi, że nie było „punktów stycznych”. Jak odbiera Pani te wyjaśnienia?

Tyle że połowę tygodnia przebywała w Ministerstwie Finansów,gdzie zajmowała się najważniejszą ustawą z punktu widzenia podatków płaconych w Polsce, a drugą połowę w międzynarodowej firmie doradztwa podatkowego, konsultingu i audytu globalnego, w firmie która zajmuje się optymalizowaniem podatków dla międzynarodowych klientów.

W takim razie – był konflikt interesów czy go nie było?

Tu nawet nie chodzi o Panią Renatę Hayder, ale o system, dopuszczający takie sytuacje. Co do faktów z zeznań nie ma istotnych sprzeczności. Chcę tylko podkreślić, że jest ich inna interpretacja. Według mnie w przypadku tak poważnego Ministerstwa nie powinno być mieszania ról i pozycji, gdyż narusza to zasady systemowe. Zwracają na to uwagę także w swych opracowaniach liczni autorzy, w tym Komisja Europejska oceniając polską praktykę.

Jedna rozbieżność jednak się pojawia. Hayder twierdzi, że nie była w Ernst & Young partnerem zarządzającym, ale jedynie partnerem seniorem.

Nie śledziłam aż tak dokładnie przebiegu jej kariery zawodowej, ale to nie zmienia faktu, że pełniła i chyba nadal pełni najważniejsze funkcje w krajowym oddziale tej firmy.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ