Szok! Kopacz na konwencji KO: Mamy prawo do wychowywania naszych dzieci tak, żeby nie czuły ograniczeń z tytułu płci

Kopacz445.jpg

Pozostaje nam tym powiedzieć wszystkim, którzy próbują nas pozbawić możliwości osobistego wyboru i równego traktowania – jesteście śmiesznie nieaktualni. Czuć od was naftaliną! (…) Nauczcie się wreszcie żyć w Europie!

— obrażała przeciwników aborcji na konwencji KO „Kobieta, Polska, Europa” Ewa Kopacz, była premier. Całe wystąpienie byłej przewodniczącej PO było silnie skoncentrowane na kwestiach ideologicznych.

 

Mamy prawo decydować, czy chcemy urodzić dziecko. (…) Mamy prawo do edukacji seksualnej naszych dzieci. Mamy prawo do łączenia naszych ról życiowych. Rządzący próbują nam wmówić, że nie można być pracującą kobietą i szczęśliwa matką. Mogłabym Was wszystkie matki na tej sali zapytać, czy jesteście szczęśliwe. Tak, jesteście szczęśliwe!

— mówiła w ekstazie Kopacz. Nie wiadomo, na jakiej podstawie stwierdziła, iż PiS próbuje rzekomo wmówić Polak, że pracująca kobieta nie może być szczęśliwą matką. Słowa Kopacz zażenowały nawet zebranych na sali, co uwieczniono na relacji wideo z tego wydarzenia.

Tymczasem Ewa Kopacz kontynuowała swój kuriozalny manifest polityczny.

Mamy prawo pójść w parku za rękę z chłopakiem lub dziewczyną! Tak jest w całym cywilizowanym świecie. (…) Mamy prawo do wychowywania naszych dzieci w duchu równościowym tak, żeby nie czuły one swoich ograniczeń z tytułu płci. Wreszcie mamy prawo do metody in vitro finansowanej ze środków publicznych. Pamiętajcie, że tak było za naszych czasów. To myśmy finansowali tę metodę z budżetu państwa!

— krzyczała.

Ewa Kopacz zwróciła uwagę na problem przemocy w niektórych rodzinach.

Przemoc jest aktem odzierania z godności. (…) Zapewne pamiętacie ten slogan sprzed lat „bo zupa była za słona”. Dzisiaj też niestety w zbyt wielu rodzinach i nie tylko patologicznych zupa nadal jest za słona

— mówiła.

Przemocą jest też zły język. Jeżyk nienawiści jest nie tylko zaproszeniem do przemocy. Sam jest też przemocą

— powiedziała dalej. Nie zwróciła chyba jednak uwagi na to, że obrażanie przeciwników aborcji i mówienie, że „czuć od nich naftaliną” to raczej nie jest język miłości.

Ewa Kopacz na koniec zapowiedziała gotowość do protestów na ulicy.

Jeśli przyjdzie czas na walkę, to wyjdziemy na ulicę tyle razy, ile będzie to konieczne

— powiedziała.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ