Dworczyk dla wPolsce.pl: Każdy wie, że naftalina śmierdzi. Widać, że dla PO czas refleksji po wydarzeniach z Gdańska zakończył się

Rzeczywiście pojawiało się wiele informacji na temat różnego rodzaju wątpliwości wokół Polskiej Grupy Zbrojeniowej i działalności niektórych osób związanych z MON czy PGZ. Dopóki nie ma wyroku sądu, dopóki fakty nie są ustalone bezspornie i ocenione przez sąd, to ocenianie, skazywanie czy wskazywanie kogoś jako winnego jest zdecydowanie przedwczesne

— powiedział na antenie telewizji wPolsce.pl minister Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, odnosząc się w rozmowie z Marcinem Wikło do sprawy zatrzymania przez CBA Bartłomieja M. i Mariusza Antoniego K.

 

Pytany o to, czy MON wiedziało, co dzieje się w PGZ, Dworczyk przyznał, że w tej chwili nie posiada takiej wiedzy, która pozwoliłaby mu na komentowanie sytuacji.

Wydaje mi się, że potrzebna jest tu wstrzemięźliwość. Zaczekajmy na to, jak będzie się rozwijało śledztwo. Warto jednak podkreślić, że jest to kolejny dowód na to, że w Polsce wszyscy są równi wobec prawa i jeśli ktoś łamie przepisy, musi liczyć się z konsekwencjami

— dodał minister Dworczyk, podkreślając, że niezależnie od tego, kto rządzi i kto będzie rządził, takie służby jak CBA i prokuratura, powinny dobrze funkcjonować i nie należy wypowiadać się w taki sposób, czy podejmować działania, które podważałyby zaufanie do instytucji publicznych.

Rozmowa dotyczyła także sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej, gdzie Ewa Kopacz zarzuciła wyborcom PiS, że „pachną naftaliną”. Minister Dworczyk powiedział, że naftalina pachnie brzydko, a wypowiedź posłanki PO to dowód, że czas refleksji po dramatycznych wydarzeniach w Gdańsku już się zakończył i „wszystko wraca do ‘normy’”.

Każdy wie, że naftalina śmierdzi. Wracamy do języka, który jeszcze kilka dni temu wszyscy chcieli, żeby został usunięty. Mowa wykluczająca i dehumanizująca jest czymś, co w debacie publicznej jest ostatnio bardzo obecne. Nawet te dramatyczne wydarzenia najwyraźniej niewiele zmienią. Chociaż trzeba przyznać, że pewne wyciszenie nastąpiło – na kilkanaście dni. Konwencja PO pokazała, że wracają do tego języka. To niedobrze z dwóch powodów. Jestem przekonany, że przemoc i agresja w debacie publicznej nie powinny funkcjonować. Powinna być granica. Druga sprawa- ten rok jest rokiem wyborczym, bardzo intensywnym politycznie. To będzie rok trwającej kampanii. Jeśli już na początku PO zaczyna w ten sposób dyskutować, to wydaje się, że jest to kolejny raz, gdzie PO, używając tego języka, stara się wzbudzić emocje, które mają zatuszować brak programu. To, co zaprezentowano na konwencji to ostry skręt w lewo, ale propozycji programowych tam nie usłyszałem

— ocenił Michał Dworczyk.

 

Minister przypomniał, że historia wykluczania przez PO i ataków jest bardzo długa.

Jeśli mowę nienawiści definiujemy jako agresję wobec innych osób w przestrzeni publicznej, słowa, które mają ranić innych – tu pełna zgoda. Trzeba to wyeliminować z debaty i z dyskursu publicznego. Natomiast, jeśli sformułowanie „mowa nienawiści” jest używane jako swego rodzaju wytrych, jeżeli określamy w ten sposób jakąkolwiek krytykę poglądów reprezentowanych w tym przypadku przez PO, to cała sprawa zostaje sprowadzona do czystej polityki, czystego cynizmu. Niczego dobrego to nie wróży

— powiedział Dworczyk.

Rozmowa dotyczyła również uroczystości w byłym niemieckim obozie Auschwitz. Minister Dworczyk zwrócił uwagę, że jednym z przesłań w czasie wystąpienia premiera Morawieckiego była konieczność budowania dzisiejszej rzeczywistości i przyszłości na prawdzie.

Mamy do czynienia z rzeczywistością, w której przez wiele lat prawda gdzieś się rozmywała. Każde państwo ma prawo do prowadzenia własnej polityki historycznej – Polska również. W skutek prowadzenia polityk historycznych okazało się jakiś czas temu, że II wojnę wywołali naziści, a część Niemców była ofiarami nazizmu. To nieprawdziwa narracja historyczna. Prawdę trzeba powtarzać, aby nie została ona rozmyta. Przykre jest to, że przy okazji incydentu, który miał w tym czasie miejsce, PO próbuje to wykorzystać.

— ocenił Michał Dworczyk.

źródło: wpolityce.pl