Gen. Polko: „Liczę, że sprawa będzie wyjaśniona przez CBA do końca. Niech ten przykład podziała odstraszająco”

Były rzecznik MON Bartłomiej M. i były poseł PiS Mariusz Antoni K. zatrzymani przez CBA! Chodzi o powoływanie się na wpływy i czerpanie z tego korzyści materialnych. Portal wPolityce.pl poprosił o komentarz w tej sprawie poprosił byłego szefa JW GROM i byłego szefa BBN, gen. Romana Polko.

 

W wojsku jest określona struktury i hierarchia. Ludzie, którzy wprowadzają młode osoby do służby, do wypełniania obowiązków oraz pełnienia określonych stanowisk powinni brać za nich odpowiedzialność. Jeżeli młody człowiek przeskoczy od razu ileś etatów i dostaje kompetencje, jakie ma minister, może to zbudować u niego poczucie wyższości czy nadęcie, które później pewnie skutkowało innymi błędami. Rzecznik ministra Macierewicza, jako rzecznik samozwańczo się tytułował ministrem i próbował rozstawiać generałów

— mówi portalowi wPolityce.pl gen. Roman Polko.

 

Były dowódca jednostki specjalnej GROM wskazuje, że jest daleki od wyrokowania, bo zostawia to dla sądu, ale apeluje o odpowiedzialność osoby, które są patronami młodych ludzi.

Ale jeszcze raz podkreślam – wprowadzanie młodych ludzi w świat polityki, służby wojskowej czy w jakikolwiek inny świat, rodzi odpowiedzialność u tych, którzy ich tam wprowadzają. Jeżeli pan M. okaże się winny, wtedy winny będzie nie tylko on, ale ci, którzy byli jego guru

— ocenia były szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

 

Polska Grupa Zbrojeniowa to ogromne pieniądze i wybitnie niska skuteczność działania. Widać to po zakupach dla wojska. To przykre, że nasze podatki, zamiast być przeznaczane na zapewnienie naszego bezpieczeństwa, służą niektórym do robienia prywatnych interesów. Liczę, że sprawa będzie wyjaśniona przez CBA do końca. Niech ten przykład podziała odstraszająco na potencjalnych naśladowców

— zaznacza rozmówca portalu wPolityce.pl.

Gen. Polko odniósł się w rozmowie z portalem wPolityce.pl również do sprawy oddawania honorów wojskowych i trzymania parasola przez wyższych stopniem oficerów nad Bartłomiejem M., kiedy odwiedzał jednostki wojskowe.

Jest to przykre. Zadałem pytanie gen. Różańskiemu co on zrobi w tej sprawie. Przecież wojskowy, który trzymał parasol nad M., miał dowódcę i to on wydał mu taki rozkaz. Tam byli generałowie i oficerowi wyżsi stopniem. Gdyby została zachowana pewna pryncypialność, gdyby tego człowieka sprowadzono do normalnego poziomu, mówiąc – nie jest pan ministrem – tylko rzecznikiem prasowym – być może ten człowiek by się normalnie rozwijał. Nie wykluczam, że M. to młody, zdolny człowiek. Ale nagle zobaczył, że wszyscy mu się kłaniają, więc stwierdził, że może wszystko. Być może ukształtował sobie błędne poczucie nietykalności i przekonanie, że na wszystko może sobie pozwolić

— twierdzi były dowódca jednostki wojskowej GROM.

Nie obarczam winą za wszystko co się zdarzyło, wyłącznie jego

— dodaje.

Ciekaw jestem, co czują teraz wojskowi, którzy oddawali honory panu M. Dlaczego wtedy nie reagowali? Najpierw do jednostki, do której miał przyjechać pan M. dzwonił ktoś z MON, nie sprawdzano niestety kto, mówił, że przyjedzie rzecznik prasowy MON. Następnie podawano procedury na podstawie, jakich ma być przyjęty i jak ma być tytułowany. Przyjmowano to bezkrytycznie i realizowano w praktyce. To wyglądało jak scenariusz z komedii „Pułkownik Kwiatkowski” realizowany w praktyce

— podsumowuje gen. Polko.

źródło: wpolityce