Chwedoruk: Koalicja Europejska? „Nie można uciekać od kontekstu rywalizacji między Schetyną a Tuskiem”

fot. telewizjarepublika

Koalicja Europejska to po pierwsze pewna forma nacisku na PSL i SLD, bo z całym szacunkiem, ale Nowoczesnej nie możemy już traktować jako podmiotu w polskiej polityce, który ma jakiekolwiek sondażowe znaczenie

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Rafał Chwedoruk, odnosząc się do zawiązania Koalicji Europejskiej, w której skład weszli m.in. Ewa Kopacz, Radosław Sikorski, Kazimierz Marcinkiewicz czy Włodzimierz Cimoszewicz. Ma ona wystartować w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

 

Co swoim ruchem Grzegorz Schetyna chce zakomunikować Ludowcom i SLD?

To powiedzenie liderom tych partii, że gdy zdecydują się startować samodzielnie w wyborach do Parlamentu Europejskiego, a zarówno PSL i SLD mają szansę przekroczyć próg wyborczy, to na listach Platformy Obywatelskiej znajdą się osoby, które mogą się kojarzyć właśnie z tymi środowiskami. Ich obecność może dezorientować wyborców danego ugrupowania skłaniając ich do głosowania na listę związaną z Platformą

—wyjaśnia profesor.

Chwedoruk zwraca również uwagę na wątek rywalizacji Grzegorza Schetyny z Donaldem Tuskiem o przywództwo na opozycji.

Nie można również uciekać od kontekstu rywalizacji między Grzegorzem Schetyną a Donaldem Tuskiem. Rywalizacji o przywództwo nad opozycją. Walki o to, co się stanie z politykami, którzy byli bliscy Tuskowi, a dla których paradoksalnie sukcesy PO mogą zakończyć się polityczną marginalizacją. Donald Tusk jest zapewne tym, który widziałby tę koalicję pozbawioną partyjnych szyldów, opartą na czynniku jednostkowym, a to wzmacniałoby jego rolę w procesach decyzyjnych, a z kolei Grzegorzowi Schetynie bardziej na rękę jest klasyczna międzypartyjna koalicja

—podkreśla.

 

Profesor podkreśla jednocześnie, że dla wyborców mogą być mniej ważne kwestie personalne.

Trudno się spodziewać, aby niektórzy z tych polityków byli szczególnie atrakcyjni dla wyborców zwłaszcza, że część z nich niekoniecznie musi się kojarzyć z politycznymi sukcesami, a często wręcz z ciężkimi politycznymi porażkami, a część z nich jest po prostu zapomniana

—zawraca uwagę politolog.

W rozmowie pojawia się również wątek inicjatywy Roberta Biedronia, która zostanie przedstawiona 2 lutego. Czy może ona rzeczywiście namieszać w wyborach do europarlamentu?

Jeśli coś ma strategiczne znaczenie dla wyniku poszczególnych komitetów wyborczych i dla rywalizacji pomiędzy Platformą a Prawem i Sprawiedliwością, to jest to sytuacja, w której pojawiłby się komitet wyborczy, który odebrałby istotną pulę głosów Platformie. Znaczenie Biedronia nie polega na tym, że jest wstanie uzyskać znaczący wynik w wyborach, ale że jego postulaty skierowane są do najbardziej liberalnego elektoratu, a to powtórka z Nowoczesnej. Była partia Ryszarda Petru startowała na kanwie dyskusji o ograniczeniu OFE. Było to jednym z najważniejszych czynników determinujących wynik poprzednich wyborów. Nowoczesna wyrwała Platformie wielkomiejski elektorat o najbardziej liberalnych poglądach w kwestiach obyczajowych i gospodarczych. Myślę, że stratedzy Biedronia musieli uznać, że to jest miękkie podbrzusze Platformy

—tłumaczy Chwedoruk.

źródło: wpolityce,ok