Magdalena Ogórek przerwała milczenie: „Mówią, że mnie zaatakowali, bo uśmiecham się i nie zginam karku, czyli można napadać”

Mówią, że mnie zaatakowali, bo uśmiecham się i nie zginam karku, czyli można napadać

 

Magdalena Ogórek zabrała głos po raz pierwszy od ataku na nią, którego dopuścili się zwolennicy totalnej opozycji. Do ataku doszło przed budynkiem Telewizji Polskiej.

 

W ataku udział brało kilkanaście osób, w większości znanych policji i mediom z udziału w innych wydarzeniach.

Niepotrzebnie się zdenerwowałam, bo okazało się, że wśród otaczających nie było szaleńca. Dla nich to były tylko grupowe igraszki. Mamy dalej wolność słowa (jeżeli Policja pomoże się wydostać). Mówią, że mnie zaatakowali, bo uśmiecham się i nie zginam karku, czyli można napadać

– czytamy we wpisie Ogórek.

źródło: wpolityce.pl