Cimoszewicz obraża PiS: „Barbarzyńcy są wśród nas. Chodzi o to, kto w tej wojnie wygra, my czy oni”

Po ’89 mieliśmy historyczne rzeczy do zrobienia, ludzie dorastali do sytuacji, ale kiedy stawka przestała być tak wysoka, wszystko uległo strywializowaniu. Środowisko PiS jest zdemoralizowane i niczym groźna choroba niszczy organizm państwa. Dlatego tak ważne jest odsunięcie tych ludzi od władzy i rozliczenie ich. (…) Błędem Platformy było niewyciągnięcie prawnych konsekwencji w stosunku do ludzi, którzy naruszali prawo za pierwszych rządów PiS. Myślę nie tylko o Ziobrze, ale też o Kaczyńskim

— powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i były członek PZPR.

Jak widać, dla Cimoszewicza podstawowe zadania po ewentualnym zwycięstwie opozycji to doprowadzenie do tego, aby znów „było tak, jak było” oraz zemsta na przeciwnikach politycznych. Były członek PZPR ubolewa, że może być tylko problem z przejęciem Trybunału Konstytucyjnego.

Jedyny problem to Trybunał Konstytucyjny. Nie da się legalnie go zmienić, a będzie blokował nowe ustawy. Jeszcze przed wyborami trzech sędziów zostanie wymienionych w zgodzie z prawem. Nawet jeśli się wycofa dublerów, to ci wybrani przez PiS będą w większości. Kadencja Trybunału jest ustanowiona konstytucyjnie

— stwierdził.

Według Cimoszewicza zbliżające się wybory parlamentarne są bardzo ważne. Wspominając o tym, stosuje niemal wojenną retorykę.

(…) odsunięcie PiS od władzy w wyborach krajowych to coś więcej niż zmiana polityczna. To zapobieżenie temu, żeby Polska nie stała się krajem utrwalonej władzy totalitarnej, zaduchu moralnego i intelektualnego

— mówił. Według niego cała opozycja powinna w wyborach parlamentarnych pójść razem pod hasłem antypisu.

Natomiast do wyborów parlamentarnych szeroka koalicja antypisowska jest absolutnie niezbędna, inaczej D’Hondt załatwi sprawę. Dlatego jeśli Robert Biedroń pójdzie do tych wyborów osobno, to w razie zwycięstwa PiS będzie za to współodpowiedzialny

— stwierdził.

Cimoszewicz obrażał też PiS, a może nawet zwolenników tej formacji. Trzeba przyznać, że to raczej nie jest język miłości.

Barbarzyńcy są wśród nas. Chodzi o to, kto w tej wojnie wygra, my czy oni. To pytanie dotyczy nie tylko Polski, ale całej Europy. W maju zobaczymy, czy PE obroni się przed wandalami

— powiedział, obawiając się ostatecznej porażki lewicowo-liberalnych elit.

Trzeba przyznać, że Włodzimierz Cimoszewicz potwierdza tylko postulaty programowe, które przedstawiali już inni przedstawiciele opozycji – w przypadku wygranej totalnej opozycji można się spodziewać cofnięcia wszystkich reform oraz zemsty na PiS.

wpolityce.pl/wyborcza.pl