Witold Gadowski: Pokazywaliśmy fakty o Kozłowskiej i FOD, ale bez skutku. Uważano, że uprawiamy spiskową teorię dziejów

To nie jest nic nowego. O tym mówiłem ja, mówiła o tym Balli Marzec. Podawaliśmy fakty, ale bez skutku. Wreszcie wyszedł artykuł w jednym z zachodnich mediów, w tym wypadku „Sunday Times” i wszyscy naraz krzyczą „Eureka!” – komentował w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Gadowski, dziennikarz śledczy, autor filmów dokumentalnych i wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

 

Brytyjski „Sunday Times” napisał w niedzielę o zarzutach komisji parlamentu Mołdawii wobec Fundacji Otwarty Dialog o przyjęcie 1,5 mln funtów od szkockich firm-słupów w zamian za lobbing na rzecz oligarchów. Według sugestii zawartych w mołdawskim raporcie, które przytacza gazeta, pieniądze miały być przekazane fundacji dla sfinansowania kampanii lobbingowej na rzecz mołdawskiego oligarchy Veaceslava Platona oraz bankiera z Kazachstanu, Muchtara Ablazowa.

W raporcie mołdawskiej komisji stwierdzono m.in., że Fundacja Otwarty Dialog ingerowała w wewnętrzne sprawy Mołdawii, a środki finansowe organizacji pochodziły m.in. z „rosyjskich instytucji wojskowych, pieniędzy z rajów podatkowych”. „Sunday Times” przytacza te znane od kilku miesięcy zarzuty, sugerując ze swej strony, że fundacja ma „obowiązki wobec” agentów rosyjskich służb wywiadowczych jako „narzędzie soft power” Kremla.

 

To nie jest nic nowego. O tym mówiłem ja, mówiła o tym Balli Marzec. To dwie osoby w Polsce, które opowiadały o tym wyraźnie i napotykały na szyderstwa i wyśmiewanie, także ze strony prawicowej, wydawałoby się niepodległościowej, gdzie uważano, że jesteśmy niepoważni i uprawiamy spiskową teorię dziejów

— komentował w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Gadowski.

 

Mówiliśmy, że są to pieniądze Mukhtara Ablyazova, który znajduje się pod kontrolą rosyjskich służb i że to wszystko zaczęło się od Ivana Sherstyuka, a dopiero potem pojawiła się pani Kozłowska. Mówiliśmy też o śledztwie prowadzonym w Mołdawii przeciwko Fundacji Otwarty Dialog i Kozłowskiej. Podawaliśmy fakty, ale bez skutku. Właściwie spotykało się to ze wzruszeniem rąk i wyszydzaniem, aż wreszcie wyszedł artykuł w jednym z zachodnich mediów, w tym wypadku „Sunday Times” i wszyscy naraz krzyczą „Eureka!”. To nic nowego. Są to rzeczy powszechnie znane, na które zwracały uwagę także polskie służby

— mówił dziennikarz śledczy.

Zapytaliśmy red. Gadowskiego, czy czuje satysfakcję.

Nie czuję satysfakcji, bo to pokazuje, jak bardzo beznadziejny jest polski świat dziennikarski, jak bardzo jest zmanipulowany przez politykę i jak mało jest dziennikarzy, którzy mają odwagę mówić o tym, jak pewne rzeczy wyglądają na podstawie faktów. To nawet nie jest żadna Schadenfreude, czy poczucie jakiegoś triumfu, tylko głęboki smutek

— odpowiedział.

Jak podkreślał nasz rozmówca, akcja pt. Fundacja Otwarty Dialog i Kozłowska trwa. Nakreślił też scenariusz określonych działań.

Najpierw odezwą się wszyscy obrońcy, np. jej nieformalny rzecznik prasowy, który formalnie pracuje na etacie dziennikarza w Onecie, a który zaraz będzie podawał, że są to niesprawdzone wieści, że nie ma żadnych dowodów, że ten film to nie jest ten film, a ta pani na filmie to nie jest ta pani, itd.

— mówił.

Druga reakcja to pozwy sądowe, albo przynajmniej zastraszenia, które będą kierowane do ludzi mówiących prawdę. Ja otrzymałem kilka takich zapowiedzi, a nawet jedno wezwanie przedsądowe od adwokata z Polski, który reprezentuje panią Kozłowską i i jej interesy

— wyliczał dalej Gadowski.

Trzecia fala to artykuły sponsorowane z pieniędzy Fundacji Otwarty Dialog, które będą mówiły o tym, ile to dobrego zrobiła dla demokracji i jak bardzo prześladowani są Kozłowska, Kramek i inni

— stwierdził.

Przy czym Witold Gadowski dodał, że Kramek i Kozłowska są „pionkami”.

Tu chodzi o pewien model prowadzonej operacji. To operacja typowo rosyjska, zmieniająca flagi i mówiąca o tym, że obrońcy demokracji są uciskani, a tak naprawdę ci obrońcy demokracji są sponsorowani przez najbardziej dławiący demokrację reżim

— powiedział.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ