Konwencja Konfederacji we Wrocławiu. JKM z nr 10 na liście

korwin.jpg

Wypowiedzi Janusza Korwin-Mikkego wzbudzają emocje. Można się z nimi zgadzać lub nie ale w mediach nie pozostają obojętne. Tym bardziej, że polityk podejmuje tematy żywe w społeczeństwie.

Demokracja, tolerancja i akceptacja wynaturzeń płciowych wraz z polityką miłości kolorowego społeczeństwa, które na Starym kontynencie rozwija się dzięki unijnym dotacjom i pożytecznym idiotom musi być zastopowana, mówi JKM, mniejszość nie może narzucać nic większości. Były europoseł i eurosceptyk a dzisiaj kandydat do PE z ostatniego miejsca w okręgu dolnośląskim i opolskim powiedział, że UE to sztuczny, twór europejskiej lewicy, który pozwala pewnym ludziom kraść i kłamać a tak naprawdę, to mamy znowu socjalizm, tylko w nowym, lepszym wydaniu, jest także zmodernizowaną formą współczesnego niewolnictwa.

Wczoraj sala wrocławskiego NOT-u wypełniła się po brzegi, gdzie odbyła się Konwencja Konfederacji, na której prezes JKM przedstawił powszechnie znane poglądy na temat polskiej i europejskiej gospodarki, polityki obecnego i poprzednich rządów a także przyszłości Polski – jeśli wyborcy w całym kraju wybiorą kandydatów Konfederacji Korwin Braun Liroy Narodowcy.

Dzisiaj mamy już dwa wpisy na koncie JKM, które odnoszą się do święta pracy, lewackiej propagandy, jednocześnie mamy clou wczorajszego spotkania.

Dzisiaj tzw. “Święto Pracy”. Z tej okazji zachęcam do przeczytania mojego tekstu:

Sto lat temu, gdy gdy kilku panów rozmawiało ze sobą… Tu od razu uwaga: rozmawiali ZE SOBĄ; dawniej rozmawiało się w knajpach, barach, pubach, klubach – w których byli wyłącznie mężczyźni. Rozmowa w obecności kobiet nie jest już normalną rozmową, bo każdy facet musi wtedy się popisywać i wykazywać, jaki to on jest…

Kiedy rozmawiali dawniej, to rozmawiali o samochodach, samolotach, najnowszych zdobyczach techniki, o kobietach, o dziwkach, o znaczkach pocztowych, o podróżach, czasem o rodzinie. Nie rozmawiano o pracy ani o pieniądzach: “gentleman o pieniądzach nie mówi; gentleman pieniądze ma”.

O pracy i o pieniądzach też, oczywiście, mówiono – ale w pracy!

Sukces socjalizmu polega na tym, że dawniej człowiek widział się zazwyczaj jako głowa rodziny – a poza tym często jako rowerzysta, automobilista, fajczarz, dziwkarz czy filatelista. Owszem, pracował – ale nawet żona nie zawsze była informowana, gdzie akurat pracował. Żonę miało interesować, by przyniósł pieniądze – a kumpli, by mógł postawić kolejkę przy barze. I aby ciekawie rozmawiał.

Dziś nawet na przyjęciach towarzyskich ludzie od razu pytają, gdzie kto pracuje – a nie: co robi po pracy. Ludzie są widziani jako roboty – i nawet sami siebie widzą jako Człowieków Pracy. Na pytanie “Kim jesteś?” nie odpowiada się: “Podróżnikiem” (który w ślusarni stara się zarobić na te podróże), lecz “ślusarzem” (któremu raz na jakiś czas zdarza się opuścić warsztat, by wyskoczyć do Afryki).

Ludź Pracy wyparł z nas Człowieka.

Tak ukształtowani ludzie podatni są na socjalistyczne hasło: “Walczymy o dobro Człowieka Pracy”. I Człowieki Pracy zrzeszają się, by wywalczyć podwyżkę…

….i o to Czerwonym chodzi!!! Bo od podwyżki jest podatek!

Tymczasem Prawica zauważa, że Człowieki Pracy, np. cholewkarze, mają obrzydliwą cechę: chcieliby robić cholewki możliwie najszybciej – i sprzedać możliwie drogo. W kraju rządzonym przez Lewicę towary stają się więc coraz gorsze i coraz droższe.

Prawica wzywa więc ludzi, by się zrzeszali nie jako szewcy – lecz jako Nosiciele Butów! Nosiciele Butów chcą, by buty były coraz lepsze i coraz tańsze.

W ich interesie (a jest ich sto razy więcej!) jest wziąć za pysk Człowieków Pracy – i głodem zmusić do dobrej i taniej pracy. By koleje były tanie i punktualne.

Ale kolejarz po pracy chce mieć tanie i dobre buty. A szewc tanie przejazdy.

I to się liczy: życie PO pracy!

PODZIEL SIĘ