Szczyt bezczelności? Osiągnął go Maciej Stuhr: “Nigdy nie żartowałem ze Smoleńska! Mocno przeżyłem tę tragedię”

fot. youtube.com

Nigdy nie żartowałem ze Smoleńska. Po prostu gotuje się we mnie krew, jeżeli ktoś tą kartą przez kilka lat gra – tak twierdzi aktor Maciej Stuhr (niemal etatowy hejter rządu PiS), mając najwidoczniej Polaków za głupców.

Aktor? Kabareciarz? Jedyne z czym Stuhr jest kojarzony, to ciągłe szyderstwa i atakowanie obozu dobrej zmiany.

Wydaje mi się, że pan prezes dobrze odrobił lekcje przez te wszystkie lata, najlepiej. Wymyślił, jak te głosy zebrać, czego nikt inny nie wymyślił, albo nie chciał się posunąć do pewnych rzeczy –

— mówił w programie Tłit WP o Jarosławie Kaczyńskim.

Przez prawie 100 miesięcy pana prezesa na Krakowskim Przedmieściu mówił, że jesteśmy coraz bliżej prawdy. Ja nie wiem, gdybym był wyborcą pana prezes, to cisnęłoby mi się na usta pytanie: gdzie jest ta prawda?

— dodał.

Pewna część społeczeństwa, spora, niektórzy członkowie mojej rodziny, myśli do dziś, że to był zamach w Smoleńsku. Obiecano im dowieźć tego i te wszystkie wielkie słowa, oskarżenia i krzyki…

— kontynuował.

Czyżby zapomniał, jak drwił z „tu-polewa”?! Nie. Po prostu Maciej Stuhr twierdzi, że… nigdy nie żartował ze Smoleńska!

Nigdy nie żartowałem ze Smoleńska. Po prostu gotuje się we mnie krew, jeżeli ktoś tą kartą przez kilka lat gra. Będziemy za chwilę obchodzić dziesiątą rocznicę tej strasznej tragedii, którą bardzo mocno przeżyłem. I nigdy nie naśmiewałem się z żadnych ofiar

— powiedział.

To może przypomnimy o żarcie z gali rozdania „Orłów”? „Przepraszam, bo miało być poważnie, a państwo mają tu-polew” – mówił do sali pełnej przedstawicieli „kultury”, rozbawionych do rozpuku takimi niskimi kawałami.

Mało tego, Maciej Stuhr przekonywał w programie, że trzeba walczyć z mową nienawiści, po czym sam zaczął ubliżać prof. Krystynie Pawłowicz. Tak wygląda szacunek w jego wydaniu?

Sprawdziłem kiedyś z ciekawości, ile osób nam zafundowało los w postaci posłanki P. 18 tys. głosów w okręgu Siedlce. Tyle osób zafundowało nam to, że o tej nieszczęsnej kobiecie musimy słuchać każdego dnia. Gdybym zobaczył ją na ulicy, to bym ominął. Nie chcę mieć z takimi ludźmi nic do czynienia. (…) Dlaczego my, wykształceni ludzie, w stolicy europejskiego miasta, musimy zajmować się czystym chamstwem? 18 tys. wyborców sprawiło, że 40-milionowy naród codziennie od paru lat słucha o tej nieszczęsnej kobiecie

— mówił.

Tak wygląda szacunek w jego wydaniu?

wpolityce.pl/Wirtualna Polska

PODZIEL SIĘ