Lis w amoku o ewentualnym zwycięstwie PiS: „Neo-PRL! Pokraczny autorytaryzm i gnicie”

fot. youtube.com

Tomasz Lis w amoku! Czyżby czuł, że Prawo i Sprawiedliwość wygra nadchodzące wybory ? Wiele na to wskazuje. Pewnie dlatego nazywa rządy Zjednoczonej Prawicy neo–PRLem oraz „pokracznym autorytaryzmem”.

 

W najbliższych wyborach PiS i Koalicja Europejska nie będą reprezentowały tylko różnych części elektoratu. W istocie będą reprezentowały diametralnie rożne państwa, będące w konflikcie i skazane na to, by ostatecznie jedno z nich wyeliminowało drugie. Te państwa to neo-PRL i III RP

– przekonuje Tomasz Lis we wstępniaku do najnowszego wydania tygodnika „Newsweek”.

Histeryczny jak zwykle Tomasz Lis wciąż jeszcze wierzy, że antagonizująca społeczeństwo i pozbawiona spójnego programu politycznego Koalicja Europejska jest w stanie odebrać PiS władzę.

Mamy maj 2019 roku. Niewykluczone, że historia będzie wspominała ten czas jako moment, gdy jeszcze wszystko było możliwe. Polska jest w jakimś niezwykłym stanie równowagi dwóch światów, a Polacy w sumie dość bezstresowo spacerują po wybitnie stromej grani, jakby nie zdając sobie sprawy, że zbyt długo tak się iść nie da. Na końcu wszystkim nam przyjdzie spaść na jedną albo drugą stronę. Po jednej jest otchłań. Po drugiej, trudna, ale jednak szansa na normalność

– pisze Tomasz Lis.

Dla Tomasza Lisa podział jest prosty. PRL, czyli „państwo PiS” ma prokuraturę. a III RP sądy.

Istotne jest jednak coś innego. Wszystko co ma neo–PRL, jest partyjne, PiS – owskie i Kaczyńskie. Wszystko co ma III RP, jest publiczne i obywatelskie.(…). Jeśli wygra neo–PRL, przejmie wszystko co publiczne. Jeśli wygra III RP, pojawi się przynajmniej szansa na odzyskanie tego, co państwo PiS ukradło państwu polskiemu

– przekonuje Tomasz Lis.

 

To zabawne. że naczelny „Newsweeka” pisze o kradzieży „państwa PiS”. Czyżby zapomniał, jak kradła III RP? Tylko przez aferę VAT zniknęło 250 miliardów złotych, chociaż to „grosze” jeśli weźmie się pod uwagę ile ukradziono Polakom od 1989 roku.

Wygrana PiS i kolejne cztery lata destrukcyjnych rządów tej ekipy wciąż są możliwe.Ale stan posiadania III RP każe zapytać, czy projekt Budapesztu albo Stambułu nad Wisłą może zostać zrealizowany. Stawiam tezę, że nie

– twierdzi Tomasz Lis.

Lamenty o faszyzmie, PRL i dyktaturze słyszymy z ust propagandystów pokroju Tomasza Lisa, niemal od pierwszy dni rządów Zjednoczonej Prawicy. W te zaklęcia wierzy już chyba tylko najtwardszy elektorat Schetyny. No i oczywiście Tomasz Lis. On szczuje rzeczywiście na poważnie, święcie wierząc, że to co mówi jest prawdą. Nienawistny amok zakłóca mu percepcję. Nie pierwszy i nie ostatni raz.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ