Przedstawiamy kandydatów do Parlamentu Europejskiego: Beata Kempa “dwójką” w okręgu dolnośląsko-opolskim (PiS)

fot. youtube

Beata Kempa o pomocy humanitarnej wie wszystko. Ponad dwa lata temu zorganizowała systemową pomoc ofiarom wojny na Bliskim Wschodzie. W ubiegłym roku rząd przeznaczył ponad 48 milionów złotych dla przebywających w obozach uchodźców. Natomiast globalna wartość pomocy humanitarnej wyniosła ponad 170 milionów złotych, i rokrocznie wzrasta.

Teraz, minister Kempa walczy o mandat do Parlamentu Europejskiego po to, by mieć wpływ na niekorzystne decyzje dla Polski. Jest “dwójką” w okręgu dolnośląsko-opolskim na wspólnej liście Prawa i Sprawiedliwości.

Minister Zbigniew Ziobro poparł partyjną koleżankę mówiąc, że “Solidarna Polska w ramach koalicji wystawiła najlepszego kandydata, najlepiej znam i najwyżej cenię minister Beatę Kempę”. Podobne poparcie wyraził poparcie minister Patryk Jaki. To cieszy ale i zobowiązuje do wzmożonej pracy.

– To prawda, kampania wcale nie zwalania z wykonywania obowiązków. To tylko więcej spotkań i rozmów, a te dają mi niezbędną wiedzę o tym, co myślą ludzie.
W Parlamencie Europejskim oprócz kwestii udzielania pomocy humanitarnej na miejscu oraz migracji Afrykańczyków do Europy zajmę się sprawami Polski, tak jak tego oczekują wyborcy. Nie może być tak, że nasze sprawy rozstrzygają nieprzychylni nam europosłowie i komisarz Timmermans.

Pół roku temu rząd Polski przeznaczył 48 mln zł na pomoc humanitarną na miejscu ale jej realna wartość jest znacznie większa, bowiem w działania pomocowe pani resortu włączyły się organizacje pozarządowe.

– W zależności od dynamiki sytuacji – szczególnie na bliskim Wchodzie – zobowiązywaliśmy się do dużych wpłat pomocowych. Pomoc jest prowadzona dwutorowo. To przede wszystkim pomoc rozwojowa i humanitarna, ona się wzajemnie przenika i już przekroczyła wartość 2 mld zł. Polska pomaga na miejscu, szanując kulturę i tradycję krajów, które tej pomocy potrzebują. Taka pomoc jest najlepsza. Dużo więcej można zrobić tam na miejscu za te same środki.

To nam pokazuje, że przy dużym wysiłku polskich takich organizacji, jak: Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, jak Polska Miska Medyczna, Redemptoris Miso, Polska Akcja Humanitarna, Caritas i Pomoc Kościołowi w Potrzebie i wielu polskich misjonarzy i wolontariuszy działających na całym świecie. To pokazuje, że pewien kierunek, który uzyskaliśmy i który pokazywaliśmy na wielu forach europejskich ale również światowych, zaczyna być bardzo mocno dostrzeganych. Powtarzam, najlepsza pomoc, jaką możemy dać ludziom potrzebującym, to pomoc w ich krajach. Tam, gdzie się urodzili. Oni tego od nas oczekują.

Kraje członkowskie UE otworzyły szeroko granice na uchodźców. Napływ obcych kulturowo ludzi zmienił Europę. Czy imigranci mają szansę powrotu do swoich krajów, tam gdzie funkcjonowali przez lata?

– Jeśli taką pomoc otrzymają, decydują się na powrót do swoich domów. Takie mamy doświadczenia z Iraku, gdzie dostarczyliśmy 500 modułowych domów, które służą jako schronienie podczas odbudowy ich własnych.

Problem z uchodźcami, jaki u siebie mają Francja czy Niemcy nie dotyczy Polski. Nasza pomoc jest kierowana bezpośrednio do krajów objętych skutkami wojen i konfliktów zbrojnych. Jest systemowa i pozwala rodzinom, najczęściej 2+5 wrócić do normalnego życia w ich naturalnym środowisku.

PODZIEL SIĘ