Prof. Ryba: Tusk wiąże się z nowymi Palikotami, bo tą drogą podąża Jażdżewski i profanujący wizerunek Matki Boskiej

fot: youtube.com

Tomasz Lis, Adam Michnik i wszyscy liberalni reżyserzy polskiej sceny medialnej oczekują powrotu Tuska na białym koniu. Być może będą musieli szukać zupełnie kogoś innego

— mówi portalowi wPolityce.pl prof. Mieczysław Ryba, historyk, radny PiS w Sejmiku Województwa Lubelskiego.

wPolityce.pl: Donaldowi Tuskowi nie przeszkadzają profanacje wizerunków Matki Bożej. Powiedział, że tak naprawdę Matka Boska otoczona tęczą to nic nowego, bo od dziecka oglądał obraz Memlinga w Bazylice Mariackiej w Gdańsku. Jak pan to skomentuje?

Prof. Mieczysław Ryba: To zupełnie inna tęcza i zupełnie inny kontekst intencjonalny. Tęcza LGBT niesie w sobie, jeżeli bierzemy pod uwagę podkład etyczny, antykatolicki przekaz. Zwłaszcza jeżeli mówimy o moralności w tak fundamentalnych kwestiach jak relacje małżeńskie i rodzinne. To tak jakby głosić nową teologię wyzwolenia.

Po co więc Donald Tusk manipuluje faktami?

Jeżeli patrzymy na wymiar ściśle krajowy to wypowiedź Jażdżewskiego i Tuska jest antyskuteczna dla PO i dla całej Koalicji Europejskiej. Jest antyskuteczna szczególnie dla Tuska jako dla przyszłego kandydata na prezydenta. Jeżeli mówimy o ewentualnych aspiracjach Tuska w przestrzeni tak bardzo zrewolucjonizowanej Unii Europejskiej to jest to przekaz, który może mu otworzyć drzwi, które chce otworzyć. Diagnozuję, że ta jego polska kariera jest zbyt trudna lub zbyt dla niego nieadekwatna.

A może Donald Tusk wróci, żeby zastąpić Grzegorza Schetynę jeżeli Koalicja Europejska przegra majowe wybory do Parlamentu Europejskiego?

Ale jeżeli wróci jako skrajny rewolucjonista to nie będzie takie proste. Pamiętajmy, że jeżeli byśmy z tego punktu widzenia oceniali to co Tusk powiedział na Uniwersytecie Warszawskim i to co powiedział jego przedmówca Leszek Jażdżewski jest sprzecznością. Dlatego Tusk powinien się odciąć od Jażdżewskiego. Powinien to zrobić, jeżeli chciałby być miękkim politykiem środka, który w Polsce zawsze dobrze się sprzedaje. A jeżeli on go w jakiś sposób usprawiedliwia lub usprawiedliwia wszystko co za tym poszło, łącznie z tęczową Matką Boską Jasnogórską to bynajmniej nie jest logiczne. Logiczne byłoby gdyby Tusk jak Timmermans chcący robić dalej karierę w Europie atakował Polskę i manifestował swoje poparcie dla skrajnej lewicy. Jednak takim działaniem Tusk wpisuje się w kontekst nowych Palikotów. Być może to mu jest potrzebne w relacjach unijnych. A że zaszkodził Schetynie i Koalicji Europejskiej to dla niego może być drugorzędne. Jeżeli jego cele są takie jak się spodziewamy, czyli wykończenie Schetyny, przejęcie sterowności w PO, wreszcie stanięcie w szranki z prezydentem Dudą, któremu o wiele łatwiej będzie apelować w sytuacji uskrajnienia Tuska do elektoratu centrowego to dużo przed nim pracy. Można zarzucać Tuskowi brak logiki i racjonalności, a o to chyba przy jego sprycie trudno by było posądzać. Chyba, że stracił węch polityczny. Ale to trochę mało prawdopodobne. Jeżeli nie stracił węchu politycznego to przekaz, który daje w ten sposób, jest przekazem na zewnątrz, a nie do wewnątrz do elektoratu polskiego.

Można powiedzieć, że Tusk tym przekazem walczy o nową funkcję w Unii Europejskiej?

Może tak być. Być może marzy mu się dalsza kariera w UE. Tam zarabia się dobre pieniądze i jest się na salonach. Nie trzeba startować w żadnych wyborach. Tuska nie wybrał żaden wyborca. Nie wybrali go też reprezentanci żadnego państwa. Forma wyboru Tuska na szefa Rady Europejskiej jest dziwaczna. Chyba nigdzie na świecie w ten sposób nikogo się nie wybiera na funkcję publiczną. Jeżeli jest sukcesja przekazania władzy dziedzicznej to jest procedura, która temu towarzyszy. A tutaj jeden Pan Bóg wie, jak to się odbyło. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby to Tuskowi odpowiadało. Kontekst walki politycznej w Polsce mógłby być dla niego trampoliną do odbicia na inne stanowisko a nie celem. Tomasz Lis, Adam Michnik i wszyscy liberalni reżyserzy polskiej sceny medialnej oczekują powrotu Tuska na białym koniu. Być może będą musieli szukać zupełnie kogoś innego. W Polsce polityk o bardziej umiarkowanej formie przekazu i takim sposobie działania jest tym, który zdobywa popularność. Tusk wiąże się z nowymi palikotami, bo inaczej nie można nazwać tego, co zrobił Jażdżewski i profanujący wizerunek Matki Boskiej Jasnogórskiej.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ