Burzliwa dyskusja dotycząca wpisania Stoczni Gdańskiej na listę UNESCO. Poseł PO-KO jest sceptyczny: “To wszystko zbudowali Niemcy”

Angela Merkel.jpg
fot: youtube

W programie „O co chodzi?” (TVP INFO) miała miejsce burzliwa dyskusja między wiceminister kultury Magdaleną Gawin a posłem PO-KO i byłym działaczem „Solidarności” Jerzym Borowczakiem, dotycząca kwestii wpisania Stoczni Gdańskiej na listę UNESCO.

Stocznia już trafiła do rejestru. Około 40 hektarów Stoczni Gdańskiej z zabudowaniami trafiło do rejestru zabytków i ona jest objęta ochroną konserwatorską. Jeśli chodzi o UNESCO, to przede wszystkim to jest wniosek, który w tym roku został złożony do Paryża. (…) Obawiam się, że pamięć o „Solidarności” w perspektywie 20-30 lat będzie zepchnięta na margines pamięci lokalnej. Zabezpieczenie wpisu do UNESCO daje gwarancję całemu narodowi, że świat będzie pamiętał o dorobku „Solidarności”

— mówiła wiceminister Gawin.

My, jako „Solidarność”, kiedy Stocznia została sprzedana konsorcjum Stoczni Gdynia, zastanawialiśmy się, co można zostawić dla potomnych. Podjęliśmy decyzję, że zostawiamy Salę BHP, która wyremontowaliśmy za 12 mln złotych, dyrekcję Stoczni, budynek Straży Pożarnej i drugą bramę, bo tam się coś działo. Na pozostałych terenach nic się nie działo

— mówił z kolei Jerzy Borowczak. Zakwestionował sens wpisywania Stoczni Gdańskiej na listę UNESCO.

Teraz wpisywanie tego do UNESCO, kiedy właściciele tej ziemi, inwestorzy, mają już pozwolenie na budowę… kto zapłaci te koszta?

— pytał Borowczak.

Pan zupełnie nie orientuje się, że wpis na listę UNESCO wymaga spełnienia dwóch zasad. (…) Musi być zasada oryginalności obiektów i zasada integralności. Według tej zasady integralności dokonaliście tam zbrodni. Powyburzaliście bez sensu obiekty. Ponad połowa obiektów ze Stoczni Gdańskiej została wyburzona. (…) Doskonale pan wie, że zabezpieczenie tego wpisu do UNESCO daje gwarancję Polsce, że dziedzictwo „Solidarności” zostanie właściwie zabezpieczone

— zaznaczyła wiceminister Gawin.

Mamy Europejskie Centrum Solidarności. To nam gwarantuje

— ripostował Borowczak.

ECS to jest lokalne muzeum

— odpowiedziała Magdalena Gawin. W tym momencie Jerzy Borowczak wypowiedział dość zaskakujące słowa.

Niektórzy chcą rozbierać Pałac Kultury. Przed 1939 roku mieszkało tylko 2,5 proc. Polaków w Gdańsku. To wszystko zbudowali Niemcy

— mówił.

Czy w końcu ja usłyszę, zamiast uników, poważną rozmowę i deklarację, że Państwo chcecie tego wpisu?

— pytała wiceminister Gawin.

Chcemy, ale to pani musi przyjechać do Gdańska i żeby inwestorzy się wypowiadali, jak chcą to gospodarować

— odpowiedział Borowczak.

To przykre, że nawet wśród Polaków istnieje spór co do tego, czy należy wpisać Stocznię Gdańską na listę światowego dziedzictwa UNESCO.

źródło: wpolitce.pl

PODZIEL SIĘ