Fałszywe alarmy bombowe w szkołach nie są przypadkowe? Dworczyk: To nie był głupi żart, świadczy o tym skala problemu

Część polityków uważa, że fałszywe alarmy bombowe, które pojawiły się od pierwszego dnia matur nie są przypadkowe. Wskazuje na to ich skala. W pierwszym dniu było takich alarmów 122, w drugim aż 660!

Część strajkujących nauczycieli sygnalizowała, że jest zainteresowana, aby nie doszło do egzaminów
— mówił o fałszywych alarmach bombowych podczas matur wiceminister kultury Jarosław Sellin w Radiu Zet.

Faktem jest, że niestety jakaś część strajkujących nauczycieli czy liderów związkowych sygnalizowała, że jest zainteresowana tym, żeby nie doszło do egzaminów ósmoklasistów, gimnazjalistów, żeby nie udały się matury. Jednak był ten element bardzo nieprzyjemny. Były oczekiwania zawalenia się systemu edukacji na użytek strajkowy, na użytek tej walki
— stwierdził wiceminister kultury.

Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk powiedział w RMR FM, że fałszywe alarmy bombowe podczas matur, to nie był głupi żart wykonany przez nastolatka. Przekonywał, że świadczy o tym skala problemu.
Na skalę problemy zwracała już w poniedziałek Małopolska Kurator Oświaty, Barbara Nowak.

To kolejne potwierdzenie, że trwające od 8 kwietnia akcje strajkowe w szkołach były elementem (nie pierwszym) konsekwentnie realizowanego planu destabilizacji Państwa Polskiego. Atak na bezpieczeństwo dzieci i młodzieży. Czy jest jeszcze jakaś granica w walce o władzę?
— zastanawiała się Barbara Nowak w portalu wPolityce.pl.

„Gazeta Wyborcza” informuje w czwartek na okładce, że za fałszywymi alarmami stoją użytkownicy jednego z forów internetowych.
Fałszywe ostrzeżenia o ładunkach wybuchowych to ich forma walki z policją
— przekonuje „GW”.

Do walki z fałszywymi alarmami powołano specjalny zespół w Komendzie Głównej Policji, który składa się m. in. z policjantów z wydziałów kryminalnych oraz z wydziałów do walki z cyberprzestępczością.
wpolityce.pl/Radio ZET/RMF FM

PODZIEL SIĘ