Dziennikarze “GW” próbują ratować książkę Gajdzińskiego. Semka: Bez niej “SE” nie podałby tego podłego newsa

fot: youtube

Bez książki Piotra Gajdzińskiego, który napisał o adoptowanych przez premiera Mateuszach Morawieckiego dzieciach, nie byłoby skandalicznej okładki „Super Expressu”. Choć tabloid słusznie został skrytykowany za wejście w intymną sferę życia rodziny Morawieckich, to równie stanowczo należy skrytykować Gajdzińskiego, który był przecież bliskim współpracownikiem obecnego szefa rządu. Widząc, że publikacja „SE” może pogrążyć książkę o Morawieckim, redaktorzy „Gazety Wyborczej”, postanowili ją ratować.

W sierpniu 2016 r. w obszernej sylwetce @MorawieckiM autorstwa Witolda Gadomskiego pisaliśmy o adoptowanym dziecku premiera. Nie przypominam sobie, by zamieszczenie tej informacji wywołało jakąkolwiek negatywną reakcję

—napisał Bartosz T. Wieliński.

W książce Gajdzińskiego jest JEDNO zdanie o adopcji dzieci przez Morawieckich. Na s.239 autor podaje info bez imion dzieci I tak nie jest to etyczne, natomiast to SuperExpress rozdął całą sprawę, robiąc czołówkę i podając imiona. Usprawiedliwianie się Gajdzińskim to hipokryzja

—napisał z kolei Wojciech Czuchnowski.

Ale bez książki Gajdzińskiego Superak nie podałby tego podłego newsa

—odpowiedział Piotr Semka.

Aha, czyli zaczyna się druga faza. Obrona Gajdzińskiego. To Superak winien i to tylko on. Zaraz usłyszymy: Odpieprzyć się od autorów Delfina

—czytamy w kolejnym wpisie publicysty „Do Rzeczy”.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ