Ks. Zieliński: „6” jest cyfrą szatańską. Sześciobarwna tęcza to biblijny symbol sodomii. Wpisywanie jej w miejsce świętości to bluźnierstwo

Tusk powołał się na obraz Memlinga. Mi również jest on bliski, ale problem w tym, że na obrazie jest tęcza ze złota, a nie kolorowa. Strona lewicowa podnosi usunięcie zapisu o ochronie uczuć religijnych. Ten zapis jest bardzo demokratyczny. Obrona czegoś, co dla danej społeczności jest święte, jest elementem ładu demokratycznego

– podkreślił w „Salonie Dziennikarskim” Piotr Semka, komentując zachowanie Donalda Tuska oraz profanacje wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej.

Semka zwrócił takę uwagę, że pojawia się bardzo kłamliwa teza, że tęcza nie obraża.

W tym wypadku obraża ingerencja w obraz będący integralną częścią kultury katolickiej. Wszelkie eksperymenty są rzeczą, której się nie robi. Wszyscy wiedzą, że nie należy prezentować menory zanurzonej w świńskim smalcu. Wszyscy wiedzą, że dla Żydów wieprzowina jest nieczysta

– powiedział Piotr Semka.

Zdaniem Stanisława Janeckiego, jest w tym wszystkim dużo ignorancji i niewiedzy.

Motyw tęczy pojawia się na wielu obrazach. Wiadomo, że to znak przymierza Boga z Noem. To pewien kanon. Tak, jak kanonem są złote aureole, symbolizujące czystość, ideał. Tusk robi nam wodę z mózgu, że Syn Boży siedzi na tęczy. Co znaczą symbole w w sztuce sakralnej to oczywiste. Ale liczy się intencja, a ona jest obrazoburcza i profanacyjna. Nie wynikam w to, ile kolorów ma tęcza. To po prostu prowokacja. Chodzi o zgrywę, o użycie tego w takim kontekście, który ma dotknąć

– ocenił Stanisław Janecki.

Elżbieta Królikowska-Avis zwróciła uwagę na to, że Konstytucja jasno wypowiada się ws. obrażania uczuć religijnych. Przypomniała również, co się działo w redakcji Charlie Hebdo, po publikacji karykatury Mahometa.

Muzułmanie weszli do redakcji i zastrzelili dziennikarzy. Zachęcam polskie władze, żeby się tym zajęły. Jest na to paragraf i są precedensy w Europie – strzelanina za profanacje. To bardzo delikatne rejony uczuć. Należy tego pilnować

– zauważyła publicystka.

Ks. Henryk Zieliński wyjaśnił, jaka jest różnica między biblijną tęczą, a tą, która widnieje na fladze LGBT oraz na sprofanowanym wizerunku Matki Boskiej Częstochowskiej.

Jest próba przełamania paradygmatu w Polsce. Państwo nie jest od tego, żeby pilnować Boga i strzec religii. Ale państwo jest od pilnowania praw obywateli. Dlatego jest potrzeba, żeby urażeni obywatele zgłaszali się do państwa, bo ono z urzędu nie ściga profanacji. Dziwię się, że tych doniesień jest tak mało, albo nie ma ich wcale. Trzeba umieć o to walczyć

– mówił ks. Henryk Zieliński.

Co do obrazu Memlinga, tam Chrystus zasiada na tęczy sądząc, ponieważ sądzi świat na mocy przymierza Boga z człowiekiem. Nie jest przypadkiem to, że tęcza w Biblii i ta fizyczna na świecie, jest siedmiobarwna. W Biblii i naszej judeochrześcijańskiej kulturze siódemka jest symbolem pełni. Natomiast szóstka jest symbolem niedoskonałości, jest w Biblii cyfrą szatańską. Bestia z Apokalipsy nazywa się Sześćset sześćdziesiąt sześć

– zwrócił uwagę red. naczelny tygodnika „Idziemy”.

Jeśli pozwalamy sobie na to, żeby w miejsce aureoli wpisywać sześciobarwną flagę gejowską, która w Biblii jest symbolem sodomii, to w miejsce świętości podstawiamy katolikom grzech. To świadome bluźnierstwo

– podkreślił ks. Henryk Zieliński, zwracając uwagę, że Elżbieta Podleśna jako psycholog wie, jak dokuczyć ludziom wierzącym, żeby zabolało.

Przypomniał także, że w czasach, kiedy nie można było posługiwać się godłem Polski, jest miejsce zastępował ryngraf właśnie z Matką Boską.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ