Wrocław: nietypowa akcja ratunkowa…drzewo upadło, pisklęta przeżyły

W nocy z 15 na 16 maja przy ulicy Skwerowej z niewiadomych przyczyn zawalił się cały pień drzewa. Okazało się, że jego korona miała mieszkańców – trzy wronie pisklęta. Mimo upadku z dużej wysokości, ptaki, mocno przytulone do siebie w gnieździe, przeżyły. Już są w dobrych rękach – zaopiekowali się nimi weterynarze.

W czwartek z samego rana firma sprzątająca przekazała nam informację, że przewrócił się jeden z trzech pni drzewa przy ulicy Skwerowej – mówi Magdalena Susłowicz, administrator osiedla „Dorota-Barbara” w SM Wrocław-Południe. – Na szczęście nikt nie ucierpiał, choć wiąz upadł również na chodnik – dodaje. Drzewo było w dobrym stanie i nic nie zapowiadało takiego scenariusza. – Zaskoczyła nas ta sytuacja, bo wiąz polny miał się dobrze – nie był ani spróchniały, ani uszkodzony – mówi Marta Wojniłko-Szymańska, architekt krajobrazu z SM Wrocław-Południe. – W nocy nie wiało ani nie było burzy. Być może winny był niesymetrycznie wykształcony system korzeniowy. Dzień wcześniej mocno padało. Prawdopodobnie nasiąknięta wodą ziemia nie utrzymała zbyt słabych korzeni jednego z pni – przypuszcza.

Przewrócone drzewo miało jednak lokatorów. – Jeden z mieszkańców poinformował nas, że w jego koronie były pisklęta – mówi Magdalena Susłowicz z osiedlowej administracji. – Rzeczywiście – znaleźliśmy gniazdo. To cud, że ptaki nie wypadły z niego, gdy wiąz się przewrócił. Przytuliły się jeden do drugiego i może to je uratowało. Poza tym rozłożysta korona zamortyzowała upadek. Miały dużo szczęścia, bo do rana mogły się nimi zainteresować okoliczne koty – dodaje. Zdezorientowani wypadkiem rodzice piskląt nie podjęli dalszej opieki nad nimi.

O przewróconym drzewie został powiadomiony Wydział Środowiska i Rolnictwa Urzędu Miasta Wrocławia. Po jego szybkiej interwencji zaraz na ratunek pisklętom przybyli weterynarze z „GPSZ” Gabriela i Piotr Szymańscy. Zabrali trzy młode wrony do odkarmienia. – To są wrony siwe, gatunek ptaka z rodziny krukowatych – mówi Piotr Szymański, pod którego opieką obecnie przebywają pisklęta. – Kiedyś mieszkały na pograniczach lasów i pól. W ciągu minionych 40 lat zmieniły swoje upodobania i przeniosły się do miasta. Tutaj mają dobrą bazę żerową – dieta ptaków krukowatych jest bardzo różnorodna, a jej część, niestety, stanowią odpadki z domostw, które nie do końca są dla nich zdrowe. Ciekawostką jest to, że niektóre wrony siwe wykazują agresję w stosunku do ewentualnych zagrożeń (takimi dla par rodzicielskich są ludzie, koty, psy kuny) w obronie swoich piskląt. Z bojowo nastawionymi wronami mieliśmy do czynienia m.in. na terenie kampusu Uniwersytetu Ekonomicznego. Te ze Skwerowej sobie odpuściły, choć pewnie obserwowały akcję ratunkową. Instynktownie podjęły decyzję, że rezygnują z tego lęgu i przystąpią do lęgu powtórnego. Pisklęta mają około 18 dni. Teraz przebywają u nas na terenie lasu. Za dwa dni trafią do ośrodka rehabilitacji Fundacji Ochrony Przyrody i Rozwoju Turystyki w Raczkowej pod Legnicą. Jak się nauczą zachowań typowych dla swojego gatunku, dostaną obrączki i wyfruną z gniazda zacząć samodzielne życie. Będą na to gotowe za około trzy tygodnie – dodaje.

Powalony pień został uprzątnięty przez firmę zajmującą się wycinką oraz pielęgnacją drzew i już nie blokuje chodnika. Wronom apetyt dopisuje. Pod dobrą opieką stres szybko je opuścił i głośno domagają się jedzenia. A ich rodzice lada moment pewnie założą nowe gniazdo.

Uwaga – jeśli znajdziesz pisklęta pozbawione opieki, znajdujące się poza gniazdem lub w innej trudnej sytuacji, powiadom miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego!

PODZIEL SIĘ