Prof. Kisielewicz: Kłamstwem jest rozpowiadanie przez lewicowych liberałów, że wszyscy doskonale wiedzą, że obozy koncentracyjne nie były polskie

Prof. Andrzej Kisielewicz kandyduje do Parlamentu Europejskiego w okręgu nr 4, z listy Prawa i Sprawiedliwości. Jego sylwetkę przybliżyliśmy w artykułach (tutaj: Prof. Andrzej Kisielewicz nr 4 w okręgu dolnośląsko-opolskim (PiS)) Dzisiaj pytamy o sprawy obywatelskie w kontekście przepisów unijnych. Dotykamy również tematyki żydowskiej.

Polska polityka wewnętrzna i zewnętrzna przez wiele lat bagatelizowała kłamstwa nt. temat udziału Polaków w holokauście Żydów. Światowa opinia publiczna daje wiarę pisarzom, np. Gross a nie historykom, dr Kurek, czy żyjącym jeszcze świadkom. Czy w PE będzie szansa na przedstawienie prawdziwego obrazu Polski i Polaków? Akurat pan ma szczególne prawo do wyrażania opinii, bowiem dziadkowie i rodzice ukrywali Żydów w swojej posiadłości, we wsi Zawonie, w województwie lwowskim.

Przez dwa lata pracowałem na uczelniach Ameryki Północnej, i muszę stwierdzić, że przeciętni Amerykanie mają całkowicie fałszywy obraz udziału Polski w drugiej wojnie światowej. Ofiarami byli Żydzi, było Powstanie Warszawskie organizowane przez Żydów, a Polacy współpracowali z nazistami (niewiadomej narodowości) w budowaniu obozów koncentracyjnych i w zagładzie Żydów. To jest wynik tego, że zależna od Rosji PRL nie prowadziła w tym zakresie żadnej samodzielnej polityki historycznej. Haniebne jest, że takiej polityki historycznej nie podejmowały kolejne rządy po 1989 – i straciliśmy w tej sprawie 30 lat! Kłamstwem jest rozpowiadanie przez lewicowych liberałów, że wszyscy doskonale wiedzą, że obozy koncentracyjne nie były polskie, i na bazie tego kłamstwa prowadzono politykę zaniechania tej sprawy. Myślę, że czas ten się skończył. Jednym z zadań patriotycznej reprezentacji w PE będzie rozpowszechnianie prawdy także poprzez Parlament Europejski. Jest wiele możliwości: wystawy, konferencje, debaty. Zawsze uważałem, że Polacy podtrzymujący kłamstwo o współudziale Polaków w Holokauście obrażają moją śp. Babcię, oraz mnie osobiście – dumnego z niej wnuka.

Jest pan wykładowcą akademickim, przyzwyczajony do logicznych wywodów i dyskursu na wysokim poziomie. W PE zmierzy się pan z absurdalnymi przepisami. W tej sytuacji, co pan zrobi, jeśli będzie w mniejszości?

Byłem w mniejszości w latach 1982-1989 działając w Solidarności Walczącej. Przyzwyczaiłem się do tego, że mniejszość może mieć rację, i jeśli ma, to potrafi skutecznie o nią walczyć. Przed Europą jest w tej chwili wiele zagrożeń: coraz większe problemy z wolnością słowa i głoszenia własnych poglądów, z równością narodów i państw, oraz z poszanowaniem różnorodności tradycji, kultury i religii. Nie widząc może tego Europejczycy z Zachodu zmierzają do jakiejś formy lewicowego totalitaryzmu. My to przerabialiśmy. My mamy wielkie doświadczenie w walce z lewicową dyktaturą. I sądzę, że tym doświadczeniem musimy podzielić się z Europą i uchronić ją od naszych strasznych doświadczeń.

W PE widzi się pan w dwóch komisjach stałych, które zwracają szczególną uwagę na promowanie wartości demokratycznych. Lewica i prawica różnie postrzega te wartości. Jeśli w kraju wynikają spory, to sukces polityczny gwarantują postawy koncyliacyjne. Czy wierzy Pan w porozumienie ponad podziałami?

Tak, w związku z tym co powiedziałem naturalne są dla mnie Komisja Praw Człowieka oraz Komisja Wolności Obywatelskich, Sprawiedliwości i Spraw Wewnętrznych. Trzeba tam wnieść świeży powiew i doświadczenia Wschodniej Europy w walce o wolność i demokrację. Zachodni Europejczycy nie mają tych doświadczeń i wiele spraw zdają się już nie rozumieć. Porozumienie ponad podziałami zdarza się tylko w szczególnych momentach historycznych, i niewykluczone, że taki moment wystąpi. Jednakże w tego typu gremiach mamy również postawy skrajne, odrzucające jakiekolwiek porozumienia, i to na co można liczyć to raczej porozumienie ludzi, którzy cenią sobie pewne umiarkowanie i mają niechęć do ekstremizmów. Generalnie widzę wartości związane z wolnością i demokracją, które mogą być wspólne dla umiarkowanej lewicy i umiarkowanej prawicy i o takie wartości należy walczyć. Trzeba próbować budować większość dla rozsądnych zasad i postulatów. Ci którzy będą przeciw, sami niejako zadeklarują swoją skrajność i niechęć do jakichkolwiek porozumień.

Z tytułu moich doświadczeń zawodowych chciałbym też włączyć się w prace Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii, a także Komisji Rozwoju Regionalnego. W tej ostatniej mamy sporo do nauczenia się od Zachodnich Europejczyków i musimy wykorzystać PE do wzmocnienia w Polsce rozwoju samorządów i społeczeństwa obywatelskiego lokalnych społeczności.

PODZIEL SIĘ