Beata Kempa: Interesem naszego państwa jest pomoc na miejscu a racją stanu nasze bezpieczeństwo

Największy kryzys humanitarny od czasu zakończenia II wojny światowej odnotowujemy w krajach objętych wojną na Bliskim Wschodzie. Irak, Iran, Jemen, Liban i Syria to państwa, w których Polska znacząco wsparła i nadal wspiera pomocą humanitarną na miejscu.

Według minister Beaty Kempy, kandydatki do PE z listy PIS w okręgu dolnośląsko-opolskim Polska, bardziej niż inne kraje UE poszkodowanym udziela pomocy w miejscu zamieszkania. Minister podkreśla za każdym razem, że pomoc charytatywna na tak dużą skalę, możliwa jest dzięki organizacjom pozarządowym, wolontariuszom i misjonarzom, którzy docierają w najdalsze regiony i potrafią nieść pomoc w sposób umiejętny, zorganizowany i bardo roztropny.

My, na tle innych państw zdecydowanie się tutaj wyróżniamy i moim zdaniem to jest polski fenomen. Jesteśmy przyjmowani z uznaniem nawet w krajach muzułmańskich. Z Polski największa pomoc szła do Syrii, Jordanii, Libanu, Afryki i krajów ościennych. Uganda, która jest w 80% chrześcijańskim krajem również znajduje się na naszej liście priorytetowej pomocy, także Etiopia, Burkina Faso, Kenia.

Musimy wzmocnić walkę ze ślepotą rzeczną, szczególnie u dzieci. Ci ludzie, jeśli nie otrzymają na czas pomocy medycznej i leków bezpowrotnie tracą wzrok. Centralna Afryka, Jemen i Wenezuela to najtrudniejsze w tej chwili obszary do niesienia pomocy. One leżą na szlaku migracyjnych kanałów przerzutowych. Jeśli pomoc nie będzie połączona z innymi partnerami, jestem przekonana, że wkrótce będziemy mieli jeszcze większy problem z migracją w Europie.

O ile niektóre zachodnie kraje, jeszcze cztery lata temu twierdziły, że najlepszą metodą na kryzys migracyjny jest przyjmowanie uchodźców – dzisiaj widać, że model polski jest lepszy z wielu powodów. Jest tańszy i skuteczniejszy. Obrazowo wygląda to jak 1:3, utrzymanie jednej rodziny w Polsce kosztuje tyle samo co trzy rodziny w np. w Syrii. Ten wzorzec znają kraje członkowskie i nieoficjalnie chwalą, jednak na dzisiaj tylko Węgry udzielają pomocy na podobnych zasadach. Z polskim modelem zgadzają się Włochy i Grecja. My oprócz pomocy humanitarnej na miejscu, wdrażamy projekty edukacyjne, gospodarcze i rozwojowe. Skupiamy się na odbudowie i rozbudowie infrastruktury. Dzięki temu ci ludzie mają pracę i możliwości utrzymania swoich rodzin.

Kraje UE udzielają wszechstronnej pomocy humanitarnej we wszystkich krajach objętych wojną. Wiemy, że część przechwytują bojownicy w strefach przez siebie kontrolowanych. Czy nasze dary również do nich trafiają?

Jeżeli chodzi o nasze organizacje pozarządowe, które są pod pełną kontrolą to nie. Punkty, gdzie my się przemieszczamy są dokładnie określone ze mną i z moim resortem. Każdorazowo przejazd uzgadniamy z ambasadorem danego kraju i pod jego osobistym nadzorem. Pierwsza pomoc z Polski, 15 ton sprzętu i leków w całości trafiła do miejsca przeznaczenia i do dzisiaj służy. Co dzieje się z innymi, trudno powiedzieć.

Pani uważa, że najważniejsza jest dobrze zorganizowana i skoordynowana pomoc na miejscu. Tymczasem jedynka KE, Janina Ochojska, podobnie jak PIS, pragnie pomagać im na miejscu ale też chce przyjmować uchodźców i stwarzać im dogodne warunki do życia w Polsce. Mówi nawet o polskim rynku pracy, który wchłonie uchodźców.

Wiem, że razem możemy zdziałać dużo dobrego. Mnie się bardzo dobrze pracowało z Polską Akcją Humanitarną, z panią Ochojską mamy wiele wspólnego, różni nas tylko stosunek do przyjmowania uchodźców. Jestem innego zdania. My dajemy ludziom możliwości życia w miejscu, z którego pochodzą. Dajemy nadzieję, otwieramy im drzwi a potem radzą sobie sami.

Interesem naszego państwa jest pomoc na miejscu a racją stanu nasze bezpieczeństwo. Stanowisko społeczeństwa polskiego jest jednoznaczne w tym zakresie. Polacy żadnej ofiary wojny nie zostawili bez pomocy. Mają naprawdę wielkie serce i pomagają poprzez wpłaty nawet drobnych kwot, które przy dotacjach rządowych dają całkiem dużą sumę a pokazaliśmy to w naszym raporcie podsumowującym ponad dwuletnią pomoc humanitarną.

Widzimy co dzieje się w krajach, które przyjęły uchodźców. Mają enklawy muzułmańskie, prawo szariatu i bierność, a nawet niemożność oddziaływania państwa na te zjawiska. Polacy tego nie chcą. My zgodnie z ich wolą ale i naszym sumieniem realizujemy politykę humanitarną w krajach objętych wojną. My uchodźcom mówimy nie i dopóki rządzimy nie będzie tego typu polityki, którą wprowadziły sąsiednie kraje i mają duży problem.

 

PODZIEL SIĘ