Jak ona to wymyśliła? Wielowieyska “analizuje” w “Wyborczej”: Kaczyński jest przerażony. PiS potknął się na ostatniej prostej

fot. youtube.com

Zdaje się, że Dominika Wielowieyska zupełnie nie pamięta, że sama broniła Romana Polańskiego, bo nieustannie rozpisuje się na temat pedofilii w Kościele i obwinia za to Prawo i Sprawiedliwość. Nie inaczej jest w piątkowym wydaniu „Gazety Wyborczej”, na którego łamach, tuż przed ciszą wyborczą, zamieściła swoją „analizę” kampanii wyborczej PiS.

 

Wielowieyska stwierdziła, że temat pedofilii załamał kampanię wyborczą Prawa i Sprawiedliwości, bowiem partia, która na ostatniej prostej miała mówić o „piątce Kaczyńskiego”, musi „tłumaczyć się z tolerowania przestępstw seksualnych w szeregach kleru i z działek premiera”.

Zdaniem Wielowieyskiej, „sam prezes zorientował się, że sprawa jest niebezpieczna i postanowił przejąć inicjatywę”, mówiąc o państwowej komisji ds. pedofilii. Jak stwierdziła, Kaczyński nie chciał urazić Kościoła, dlatego powiedział, że komisja będzie ogólna.

Wygląda jednak na to, że w świecie, w którym żyje Dominika Wielowieyska, do przestępstw pedofilii dochodzi tylko w Kościele. Nabijała się, że rządowe media mówią tylko o Polańskim i Danielu Cohn-Benditcie, którzy są poza polską jurysdykcją, a sam Ziobro, skoro mówi o ściganiu celebrytów, powinien już dawno to zrobić, skoro są dowody.

Tymczasem problem w rzeczywistości polega na tuszowaniu skandali pedofilskich przez Kościół instytucjonalny, a za tuszowanie są odpowiedzialni hierarchowie i duchowni, którzy są w ścisłym sojuszu z PiS

— oświadczyła Wielowieyska.

Co więcej, Wielowieyska w całą sprawę wmieszała jeszcze dyrektora Radia Maryja o. Tadeusza Rydzyka, twierdząc, że jest on sojusznikiem Prawa i Sprawiedliwości, który łamie „wszelkie reguły w sprawie pedofilów w sutannach ustanowione przez Jana Pawła II”.

Zdaniem dziennikarki, na całej sprawie i filmie Sekielskich może wybić się Wiosna – jednak ostatnie sondaże wcale na to nie wskazują. Wielowieyska stwierdziła, że część wyborców prawicy w ogóle nie pójdzie głosować, bo stwierdzą, że te wybory wcale nie są takie ważne.

Nie mogło zabraknąć też „kapiszona” „Wyborczej” o działkach premiera Morawieckiego. Wielowieyska przekonywała, że Jarosław Kaczyński przestraszył się tych publikacji.

PiS powtarzał, że elita III RP załatwiła sobie rozmaite rzeczy przez układy, a teraz okazało się, że to premier PiS sobie załatwiał korzystne transakcje dzięki znajomościom w hierarchii kościelnej. Rozkręcając wcześniej nagonkę wobec osób, które odniosły sukces zawodowy czy biznesowy, PiS nie spodziewał się, ze tuż przed wyborami ta kampania obróci się przeciwko niemu. Podobnie jak przeciwko PiS obróciła się wojna religijna, którą ogłosił po wypowiedzi Leszka Jażdżewskiego

— stwierdziła Wielowieyska.

 

Ale to nie wszystko. Zdaniem Wielowieyskiej, PiS jest w takiej desperacji, że usiłuje znaleźć coś, co uderzy w opozycję i zmieni główny nurt debaty.

Wyborcy zbulwersowani bezkarnością pedofilów i osób, które ich chronią, przekonują się, że PiS na pewno tego problemu nie rozwiąże, bo boi się wojny z hierarchią kościelną. A także dlatego, że ma mocną konkurencję po prawej stronie w postaci Konfederacji, a w niej silne lobby antyaborcyjne i prokościelne

— oświadczyła Dominika Wielowieyska.

To doprawdy poruszające, jak „Wyborcza” troszczy się o los Kościoła i chce go „uzdrawiać”. A jeśli do tego można dołożyć wybory oraz Prawo i Sprawiedliwość, zdaje się to być spełnieniem najskrytszych marzeń redaktorów z Czerskiej.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ