Doradca Biedronia na pomoc KE! Bierzyński: „Skala zwycięstwa PiS przesadzona. Partia wygrała zaledwie jednym punktem”

schetyna4.png

Z Koalicją Europejską musi być naprawdę krucho, skoro wzywa na pomoc Jakuba Bierzyńskiego! Specjalista od marketingu politycznego przekonuje, że PiS wygrał wybory „zaledwie jednym punktem procentowym”. Jak to wyliczył „ekspert” opozycji totalnej? Potraktował KE oraz „Wiosnę” Roberta Biedronia jako jedną partię i zsumował wynik wyborczy obu ugrupowań.

 

Skala zwycięstwa PiS jest grubo przesadzona. Partia rządząca wygrała zaledwie jednym punktem procentowym (PiS 45,4 proc., KE 38,5 proc. + Wiosna 6 proc. = 44,5 proc.). To nikła przewaga. Tym bardziej że rzucono wszystkie siły i środki. Po pierwsze prawica zastosowała nowatorski chwyt wyborczy, uruchamiając mechanizm masowego klientelizmu przed wyborami.

– pisze Bierzyński na łamach „Rzeczpospolitej”.

Współpracownik Roberta Biedronia jest przekonany, że opozycja może wygrać wybory jesienne. Jak? I tu pojawia się „zaskakująca” teoria. Chodzi o zmianę lidera i zrzucenie Schetyny z koalicyjnego tronu.

Po pierwszej połowie meczu dość dobrze widać, w jaki sposób można wygrać drugą. Po pierwsze, Grzegorz Schetyna nie nadaje się do roli lidera. Nie ma charyzmy, wizji, pozytywnego programu. Jest całkowicie odtwórczy i wobec PiS – anty-PiS-em – i wobec Roberta Biedronia – kopiując pozytywne punkty jego programu: dostępność lekarzy specjalistów, odejście od węgla, karta LGBT. Wynik i przebieg wyborów potwierdzają to, co o przewodniczącym PO wiemy od dawna – genialny kadrowiec, sprawny negocjator, zebrał partie opozycyjne w całość, stworzył wspólne listy i opozycja poszła do wyborów zjednoczona. Tyle że był to w dużej mierze twór bez treści.

– przekonuje Bierzyński.

Schetyna nie był w stanie własnym przywództwem nadać Koalicji wyrazistej osobowości, jednoznacznego wizerunku. Jaki autor, takie dzieło.

– dodaje.

Przedstawiciel warszawskich elit raczył też zauważyć „zwykłego” Polaka z „jarmarku” i uznał, że jednak warto z nim rozmawiać. Oczywiście nie po to, by zrozumieć jego problemy, ale by cynizmem wygrać wybory.

Po trzecie, trzeba prowadzić kampanię w terenie, spotykając się z ludźmi na rynkach, jarmarkach i wiecach. Widać wyraźnie, że osobisty kontakt z wyborcami przełożył się na sukces wszystkich kandydatów Koalicji, którzy zdecydowali się taką kampanię prowadzić. Niestety, zdecydowana większość nie zrobiła w kampanii nic, przyjąwszy całkowicie bierną postawę. To cena, jaką PO zapłaciła za szeroką koalicję – jej najbardziej pracowici działacze poczuli się zdradzeni, a kandydaci z zewnątrz nie traktowali tej kampanii jak swojej. Po prostu dawali się wybrać.

– pisze Bierzyński w „Rzeczpospolitej”.

Biorąc pod uwagę jakość przywództwa, profesjonalizm kampanii, skalę transferów socjalnych władzy i zaangażowanie kandydatów Koalicji, przegrana opozycji jednym punktem procentowym to fantastyczny wynik. Polacy okazali się znacznie mądrzejsi od swoich polityków.

– twierdzi Bierzyński.

 

Prezes domu mediowego OMD chyba już wie, że klęska Koalicji Europejskiej zbliża się nieubłaganie. Pewnie dlatego przekonuje, że Schetyna i spółka nie muszą przejmować władzy. Ba! Nawet nie powinni. Dlaczego? Wszystko przez programy społeczne, które, zdaniem Bierzyńskiego, nieuchronnie zwiastują rychłą katastrofę ekonomiczną. Wprawdzie nic na to nie wskazuje, ale manipulator „wie” lepiej.

Pytanie zasadnicze brzmi – kto chce i powinien wziąć za to odpowiedzialność? Jeśli u władzy będzie dzisiejsza opozycja, rezultat może być tylko jeden – idealizacja prawicy (za PiS było dobrze) i jej powrót z przewagą konstytucyjną w kolejnych wyborach. To rządzący będą odpowiedzialni za kryzys w oczach wyborców. Niezależnie od tego, z jakiej partii będzie wywodził się premier. Dlatego celem demokratycznej opozycji nie powinno być odsunięcie PiS od władzy. Jarosław Kaczyński powinien realizować swoją politykę gospodarczą, aż do jej bolesnych konsekwencji.

– planuje opozycyjny „strateg”.

Jakub Bierzyński napisał więc tekst „ku pokrzepieniu serc” członków Koalicji Europejskiej, ale odsłonił cały cynizm i bezwzględność swojego obozu politycznego. Taka właśnie ma być Polska po ewentualnym zwycięstwie PiS. Warto wczytać się w jego słowa, ale już nie „ku pokrzepieniu”, ale ku przestrodze.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ