Gwiazda: Postulaty Fundacji Batorego to nic nowego. Tusk na początku lat 90. domagał się samodzielności Pomorza

Gwiazda.jpg

Propozycja decentralizacji państwa jest nie do zaakceptowania. Ale to nic nowego. Na początku lat 90. odbył się w Gdańsku zjazd Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego na którym Donald Tusk wystąpił z żądaniem, żeby Pomorze miało własny Sejm, własny rząd, własny pieniądz i własną armię

— mówi portalowi wPolityce.pl Andrzej Gwiazda, legendarny działacz opozycji antykomunistycznej w PRL.

wPolityce.pl: Co pan sądzi o pojawienie się podczas 30. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r. na scenie w Gdańsku byłego ministra PRL i działacza PZPR Aleksandra Kwaśniewskiego w otoczeniu dawnych działaczy Solidarności?

Andrzej Gwiazda: Władysław Frasyniuk ściągnął swojego przyjaciela na scenę i uściskał. Kwaśniewski nie miał nic innego do zrobienia niż dać się ściskać. Zaufanie między panami prawdopodobnie zostało zbudowane wiele lat temu.

Finansowana przez Georga Sorosa Fundacja Batorego zaprezentowała „21 propozycji”, które zawierają wizję rozbicia państwa. Decentraliści chcą likwidacji kuratoriów oświaty, własnych programów nauczania, własnej policji, szerokich kompetencji dla władz metropolii. Jak pan skomentuje te propozycje?

Propozycja decentralizacji państwa jest nie do zaakceptowania. Ale to nic nowego. Na początku lat 90. odbył się w Gdańsku zjazd Zrzeszenia Kaszubsko-Pomorskiego na którym Donald Tusk wystąpił z żądaniem, żeby Pomorze miało własny Sejm, własny rząd, własny pieniądz i własną armię. Ta propozycja niestety została zapomniana. Przez to dziś dziwimy się propozycjom Fundacji Batorego. Dla Gdańszczan to jednak nic nowego. Kaszubi bardzo ostro wówczas wystąpili przeciwko propozycjom Tuska. Niektóre z tych punktów zostały wykreślone z końcowego sprawozdania. Wiedzę na temat propozycji Tuska uzyskałem od kilku uczestników zjazdu. Przypomnę jeszcze inne zdarzenie. Tuż po wejściu do Unii Europejskiej prezydent Słupska podporządkował region słupski królowej Danii. To było oczywiście potraktowane jako wybryk. Po tym jak to się zachowuje, czasem można stwierdzić kim jest. Natomiast próba przyporządkowania kto działa w czyim interesie jest trudniejsza.

Co ma pan na myśli?

Na przykład pani Aleksandra Dulkiewicz próbuje blokować przekop Mierzei Wiślanej. Dla Polski jest to korzystne. Elbląg dzięki temu stanie się bogatym miastem, ale realizacja tego projektu jest bardzo korzystna również dla Gdańska i regionu gdańskiego. Dla Niemiec jest to obojętne. Natomiast denerwuje Rosję, bo odbiera jej możliwość kontrolowania żeglugi.

Podpisał się pan pod listem ogłoszonym przez Kacpra Płażyńskiego przeciwko zarastającej brutalizacji języka debaty o Gdańsku i przeciwko dalszemu demontowania wspólnoty tworzonej przez mieszkańców. Co zdecydowało, że sygnował pan ten list?

Przede wszystkim dlatego, że zgadzam się z zawartymi w nim stwierdzeniami. Pan Kacper ma umiejętność dyplomatycznego opisywania zdarzeń. Obawiam się, że gdybym ja przygotował taki list, znalazłyby się w nim zwroty, które mogłyby zostać uznane za stwierdzenia procesowe (śmiech).

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ