Oszukiwał, wyłudzał pieniądze i domaga się milion zł od Kościoła! Kolejne żądania Marka Lisińskiego

fot: youtube

Marek Lisiński idzie w zaparte. Na jaw wychodzi coraz więcej krętactw i niejasności na temat jego działalności, a on domaga się miliona złotych od Kościoła.

Były już i skompromitowany prezes Fundacji „Nie Lękajcie się” nie rezygnuje z walki o ogromne pieniądze od Kościoła. Jak informuje serwis wp.pl Lisiński uważający się za ofiarę molestowania seksualnego księdza żąda miliona złotych zadośćuczynienia Zapłacić ma kuria w Płocku, parafia oraz ksiądz, rzekomy prześladowca.

Dziennikarze „Gazety Wyborczej” ujawnili, że Marek Lisiński, były już szef fundacji Nie Lękajcie się, wyłudził pieniądze od ofiary księdza pedofila i domagał się kasy od braci Sekielskich. Z kolei Wirtualna Polska donosiła, że  pożyczył pieniądze od księdza, nie oddał ich, a później oskarżył duchownego o molestowanie. Ksiądz (rzekomy sprawca) oraz parafianie z jego rodzinnej wsi uważają, że Lisiński skłamał, by wyłudzić pieniądze od kościoła.

Gra idzie o dużą kwotę. Jak informuje wp.pl w toczącej się w sądzie sprawie, reprezentujący Lisińskiego adwokat złożył wniosek o przyznanie miliona zł zadośćuczynienia. Sprawą zajmuje się łódzki Sąd Apelacyjny, proces toczy się z wyłączeniem jawności.

Z informacji serwisu wynika, iż:

W pierwszym postępowaniu Lisiński uzyskał korzystny wyrok. Sąd nakazał m.in aby ksiądz przeprosił swoją ofiarę i zapłacił 10 tys. zł. Sąd uznał, że „powód nie był w stanie przedstawić osobowych źródeł dowodowych” (do wykorzystywania seksualnego miało dojść w 1981 roku). Oparł się jednak na dekrecie płockiego biskupa Piotra Libery, który ukarał księdza w reakcji na oskarżenie Lisińskiego. Do kary doszło, mimo że występujący w postępowaniu kanonicznym biegły psycholog oraz postulator sprawiedliwości wątpili w winę księdza.

Jak widać w całej tej sprawie Lisiński nie ma najmniejszych skrupułów.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ