MSZ punktuje Brejzę po jego pytaniu o głosowanie nad przedłużeniem kadencji Tuska w Radzie Europejskiej

fot: youtube.com

Takiej odpowiedzi na swoje pytanie do ministerstwa sprawa zagranicznych poseł Krzysztof Brejza chyba się nie spodziewał. Znany z kontrowersyjnych zachowań parlamentarzysta chciał się popisać przed Donaldem Tuskiem i zapytał MSZ, czy rzekoma „porażka” Polski, w trakcie głosowania nad przedłużeniem Tuskowi kadencji przewodniczącego Rady Europejskiej, była największą klęską polskiej dyplomacji. Odpowiedź, do której dotarł portal wPolityce.pl., musiała wbić pysznego posła w fotel, gdy MSZ odpisał mu, że żadnego głosowania w sprawie „polskiego” kandydata nie doszło, gdyż Donald Tusk nim nie był!

 

Brejza wystąpił do MSZ ze swoim pytaniem pod konie kwietnia tego roku, a dotyczyło ono głosowania w sprawie przedłużenia kadencji „polskiego przewodniczącego” Donalda Tuska w Radzie Europejskiej.

Czy znane jest Panu Ministrowi jakiekolwiek głosowanie w jakiejkolwiek organizacji międzynarodowej, w którym polska dyplomacja poniosła aż tak duża klęskę w postaci nie przekonania podczas głosowania do głosu poparcia innego państwa niż Polska.

– pytał poseł Brejza.

Resort spraw zagranicznych w zaskakujący sp[osób odpowiedział Brejzie czym musiał go  zbić z pantałyku.

Pan Donald Tusk nie został zgłoszony jako polski kandydat i nie uzyskał poparcia ze strony Polski. Na posiedzeniu RE 9 marca 2017 r. do formalnego głosowania w sprawie kandydata Polski pana Jacka Saryusza – Wolskiego nie doszło, dlatego nie można mówić o „głosowaniu” w sprawie tej kandydatury.

– czytamy w odpowiedzi MSZ do posła Krzysztofa Brejzy, do której dotarł nasz portal.

W inteligentnej odpowiedzi MSZ, która obnaża zadufanego w sobie posła, w subtelny sposób, dostaje się też samemu Donaldowi Tuskowi, który pchał się do reelekcji nawet bez poparcia własnego rządu. To niechlubny precedens, który kompromituje byłego premiera i jego polskich przytakiwaczy pokroju Krzysztofa Brejzy.

Odnosząc się do Pana pytania o głosowania w innych organizacjach międzynarodowych należy stwierdzić, że według naszej wiedzy, pan Donald Tusk był pierwszym obywatelem Polski, który zgodził się kandydować na ważne stanowisko międzynarodowe chociaż nie został zgłoszony przez kraj pochodzenia i to w sytuacji, gdy Polska zgłosiła innego kandydata. Nie są nam znane przypadki, by sytuacja taka miała miejsca odnośnie do obywateli innych państw w takich organizacjach międzynarodowych jak ONZ, NATO, OBWE czy Rada Europy.

– piszą urzędnicy MSZ.

Poseł Krzysztof Brejza zapomniał o najważniejszej kwestii dotyczącej reelekcji Tuska w roku 2017. Były premier nigdy nie był kandydatem państwa polskiego na stanowisko Rady Europejskiej. Donald Tusk był kandydatem Niemiec i to oraz nieprzejrzyste reguły wyboru zadecydowało o jego wyborze.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ