Wielowieyska twierdzi, że jej dzieci są narażone na akty pedofilii… bo chodzą na religię w szkole! “Nie mam więcej pytań”

Przestępstwa seksualne wśród duchownych to sprawa ważna, ale wszelkiej maści antyklerykałowie robią wszystko, żeby temat rozdmuchać ponad miarę i uczynić z niego bicz na Kościół. Przykładem absurdu, do jakiego można się posunąć, są słowa publicystki „Gazety Wyborczej” o tym, że… jej dzieci chodzące na religię są narażone na pedofilię.

Naprawdę @DWielowieyska uważa Pani, że Pani dzieci chodzące dziś w szkole na religię są narażone na akty pedofilskie i że należy domagać się publicznie, by Kościół zagwarantował ich bezpieczeństwo podczas katechezy? Dlaczego Pani bierze w tym udział, dlaczego?

— pytał na Twitterze prof. Stanisław Żerko, zwracając uwagę na wypowiedź Dominiki Wielowieyskiej.

Dziennikarka „Wyborczej” próbowała bronić tej absurdalnej opinii.

W filmie Sekielskiego rekolekcje z dziećmi prowadzi ksiądz, skazany za pedofilię z zakazem zbliżania się do dzieci. Hierarchia dopuściła do takiej sytuacji. Księża pytani przez autorów filmu kłamali w tej sprawie. Sekielski to wyłapał. Ile innych takich przypadków jest w Polsce?

— odpowiedziała.

I dlatego Pani publicznie mówi, że Pani dzieci w szkole, na lekcji religii, są narażone na czyny pedofilskie ze strony księży. No tak. Nie mam więcej pytań

— ripostował historyk.

Jednak Wielowieyska nie dawała za wygraną.

Chyba nie słyszał Pan relacji ofiar, że od lekcji religii czy rekolekcji się zaczyna. Jestem zdumiona, że dziwi Pan, iż żadna matka nie chciałaby, aby jej dzieci były narażone na jakikolwiek kontakt z pedofilem! Nawet jeśli jest to tylko kazanie.

Jestem zdumiony, że Pani tak bardzo angażuje się w ataki na Kościół. Najpierw ten nieszczęsny list w obronie profanowania wizerunku Matki Boskiej, a teraz wykorzystywanie skandalu z pedofilami w sutannach

— odpowiadał prof. Żerko.

Na tym wymiana zdań się nie skończyła. W końcu historyk zadał ważne pytanie.

Nie widzi Pani, że dla wrogów Kościoła i generalnie religii (także z Pani firmy), ta ponura sprawa jest bezwzględnie wykorzystywana, by zepchnąć wiarę, religię, Kościół na margines? A Pani bierze w tym czynny udział, jednocześnie deklarując się jako katoliczka.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ