Prof. Chazan: Współczesna nauka honoruje eugenikę. Bierze się na poważnie niszczenie chorych, by zachować czystość rasy

Chazan.jpg

Lekarz musi sprzyjać i chronić nie tylko zdrowie matki, ale także musi brać pod uwagę życie i zdrowie nowego obywatela, który także ma swoje, ludzkie prawa

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Bogdanem Chazanem, ginekologiem położnikiem, prezesem Fundacji „Życiu tak”, współorganizatorem Międzynarodowego Kongresu „Nauka w służbie życiu” w Rzeszowie.

Jaromir Kwiatkowski: 21-22 czerwca w Rzeszowie odbędzie się Międzynarodowy Kongres „Nauka w służbie życiu”. Zdobycze nauk medycznych mocno wspierają obrońców życia poczętego. Oczywiście, ochronę życia poczętego wspiera także nauka Kościoła, ale argumenty religijne są wtórne wobec naukowych.

Prof. Bogdan Chazan: Oczywiście. Dlatego nasz kongres będzie wydarzeniem naukowym. Wezmą w nim udział wykładowcy z 12 krajów, w tym kilkunastu profesorów. Zostanie wygłoszonych kilkadziesiąt referatów dotyczących różnych aspektów zdrowia prokreacyjnego mężczyzn i kobiet. A skąd tytuł kongresu? Otóż, takie nauki jak genetyka, położnictwo, mikrobiologia czy farmakologia poczyniły ostatnio bardzo duży postęp. W ten sposób przed medycyną otworzyły się nowe możliwości zapobiegania chorobom, a z drugiej strony – leczenia. Mówimy oczywiście o powikłaniach prokreacji. Zmniejsza się tzw. umieralność okołoporodowa, czyli częstość zgonów noworodków i martwych urodzeń. Porody przebiegają bardziej gładko, bez powikłań. Jednak – co bardzo smutne – zdobycze nauki i technologii medycznej nie zawsze są używane w interesie zdrowia i życia. Dlatego celem kongresu, zawartym zresztą w tytule, jest przywrócenie właściwego sensu nowoczesnej medycynie jako służebniczce życia i zdrowia ludzkiego.

Tyle że strona, nazwijmy ją liberalną, wszelkie dyskusje na ten temat bardzo chętnie prowadzi na płaszczyźnie ideologicznej, światopoglądowej. Mówią: to, że życie zaczyna się od poczęcia, jest prawdą waszą, katolików, ale nie naszą Na szczęście, ludzie zaangażowani w ruchy pro-life coraz częściej używają głównie argumentów biologicznych, medycznych.

Rzeczywiście, opieramy się przede wszystkim na aktualnych zdobyczach medycyny. I o tym także będzie mowa podczas kongresu: o genetyce w służbie życiu, o neonatologii czy położnictwie. Co do zasadniczego sensu pytania – ma Pan oczywiście rację: są dowody naukowe, od kiedy zaczyna się życie i dowody na to, że w niektórych sytuacjach możemy pomóc dziecku, które się poczęło, ale u którego rozpoznajemy jakieś nieprawidłowości. Nie jest tak, że jedynym rozwiązaniem jest zabicie dziecka. Lekarz musi sprzyjać i chronić nie tylko zdrowie matki, ale także musi brać pod uwagę życie i zdrowie nowego obywatela, który także ma swoje, ludzkie prawa.

Dlaczego zatem tak wielu ludzi nie przyjmuje do wiadomości tego, co ustaliła nauka? Już nawet nie mówię o politykach, głównie lewicy, bo oni mogą być albo wygodniej jest im być niedoukami. Smutne jest dla mnie to, że zachowują się w ten sposób niektórzy lekarze, którzy dokonują aborcji, a więc zabijają dziecko poczęte, tak jakby nie wyciągali wniosku z tego, co mówi medycyna o początkach życia ludzkiego.

Nie przyjmują tego do wiadomości dlatego, że nie kierują się kryterium dobra dziecka, które nie może jeszcze występować głośno w swoim interesie, ale innymi zasadami i celami.

Jakimi?

Np. litością, rzekomą obroną dziecka przed cierpieniem, które będzie je czekać w przyszłości. Bierze się pod uwagę wygodę, przewrotnie mówi się o prywatności matki jako przyczynie zamachu na życie dziecka.

A może lekarze kierują się tym, że cywilizacja śmierci to wielki biznes, który jest w stanie zagłuszyć wiele sumień?

Te sprawy się łączą. Możemy mówić o motywacji ideologicznej ze strony niektórych rodziców czy rodziny. Ale również i lekarze nie są tutaj bez winy – nie wiem, czy powodowani współczuciem wobec rodziców dziecka, u którego stwierdzono chorobę w okresie prenatalnym, czy z własnego przekonania. To dziwne, że eugenika, o której pamiętamy z okresu II wojny światowej jako o czymś haniebnym, obecnie zaczęła być w nauce honorowana. Bierze się na poważnie eugeniczne przyczyny, czyli niszczenie osób chorych, źle rozwijających się, już nie po to, by – jak chcieli naziści – zachować czystość rasy, ale żeby takie chore dzieci się nie rodziły. Np. rząd Islandii uchwalił, że ten kraj jest wolny od zespołu Downa. Tak jakby dzieci z zespołem Downa były jakimś nieszczęściem, które trzeba eliminować, by uchronić społeczeństwo od chorych ludzi. Nie wolno postępować w ten sposób. To jest zaprzeczenie celów medycyny – atakowanie z jednej strony nienarodzonych, którzy nie mogą się bronić, a z drugiej – starych, schorowanych ludzi, którzy są nakłaniani – czasami przez swoją rodzinę – do tego, by pozwolili zakończyć ich życie.

Aborcja i eutanazja to dwie strony cywilizacji śmierci. Tym bardziej trzeba mieć nadzieję, że rzeszowski kongres będzie mocnym głosem na rzecz cywilizacji życia.

Ten kongres zamierza także wypełnić pewną lukę, nie zagospodarowaną część naszego myślenia, która zagościła we współczesnej medycynie. A mianowicie, trzeba przywrócić troskę o sumienie personelu medycznego, ale także o sumienie pacjentów. O to się obecnie nie dba.

Zapraszamy zatem do Rzeszowa. Można też przyjechać już dzień wcześniej, w Boże Ciało, na wielki koncert ewangelizacyjny Jednego Serca Jednego Ducha.

Tak się złożyło, że w przeddzień kongresu jest procesja Bożego Ciała i koncert, a w niedzielę – Marsz dla Życia i Rodziny. Warto więc przyjechać do Rzeszowa nie na dwa, lecz na cztery dni.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ