Ale odlot! Prof. Kołodko: Fort Trump w Polsce to fanaberia i prowokacja Rosji. Warto zamrozić wydatki wojskowe na obecnym poziomie

Były wicepremier prof. Grzegorz Kołodko w felietonie opublikowanym na łamach „Rzeczpospolitej” stwierdził, że Polska powinna mniej wydawać na zbrojenia. Co więcej, według Kołodki dobrze byłoby, aby w Polsce nie powstał Fort Trump.

(…) rządy podczas kilkunastu minionych lat zaangażowały się w politykę bynajmniej niesłużącą polskiej sprawie.(…) Nie jej przede wszystkim służy niemądre zwiększanie wydatków wojskowych, bez wątpienia pod silną presją Stanów Zjednoczonych

— stwierdził prof. Kołodko. Jest też zaskoczony tym, że niemal wszyscy posłowie poparli zwiększenie wydatków na obronność.

To zdumiewające, z jaką łatwością i ogromną przewagą głosów przyjęta została ustawa przesądzająca ogromne zwiększenie wydatków militarnych w Polsce. (…) Uchwalono ją bez mała jednomyślnie, a raczej jednogłośnie i bezmyślnie…

— napisał. Według Kołodki, Polska powinna brać przykład m.in. z Niemiec i wydawać niewiele na obronność.

Niemcy utrzymują wydatki na poziomie 1,24 proc. PKB, Hiszpania i Belgia nawet poniżej jednego procentu. To tę drugą grupę państw należy naśladować

— podkreślił.

Według prof. Kołodki, wydatki militarne m.in. w Polsce wzrastają dlatego, że społeczeństwo dało się „otumanić”.

Oczywiście, aby w warunkach demokracji śrubowanie niepotrzebnych wydatków militarnych było możliwe, trzeba otumanić społeczeństwo, czemu służy zwłaszcza nasilająca się rusofobia i straszenie społeczeństwa innym „czarnym ludem”

— napisał.

Prof. Kołodko uważa, że baza amerykańska w USA to fanaberia i niepotrzebne prowokowanie Rosji.

(…) skoro jedynie podatki i śmierć są nie do uniknięcia, to warto zablokować ten proces i wręcz zamrozić wydatki wojskowe na obecnym, niemałym przecież poziomie ok. 45 mld zł rocznie. (…) Dobrym początkiem takiego zwrotu w polityce byłoby odejście od planów ulokowania w Polsce stałej amerykańskiej bazy wojskowej. To fanaberia – a w istocie prowokacja wobec Rosji i łamanie zawartego z nią przez NATO porozumienia z 1997 r. w sprawie nielokowania wojsk USA w państwach graniczących z Rosją – ma nas kosztować rocznie mniej więcej tyle, ile rządowi brakuje na podwyżki płac oczekiwane przez nauczycieli Polska (…) mogłaby odegrać chlubną rolę w hamowaniu wyścigu zbrojeń

— zaznaczył.

Doprawdy, szkoda marnować głosy na tych, którzy roztrwaniają nasze wspólne pieniądze na fanaberie militarne, zwłaszcza na zakupy broni, która przecież nigdy nie zostanie użyta

— podkreślił prof. Kołodko.

To ciekawe, iż prof. Kołodko już wie, że ta broń nigdy nie zostanie użyta. Oby nie była – jednak przykłady z polskiej historii pokazują, jak się kończy lekceważenie kwestii obronności państwa.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ