Efekt frustracji? Lis w “Newsweeku”: Suweren zdaje się mieć kwestię wolności w głębokim poważaniu albo lokuje ją w portfelu

Tomasz Lis w najnowszym „Newsweeku” oburza się, że Polaków nie interesuje agenda opozycji i nie widzą, że rzekomo łamana jest praworządność i zagrożona wolność. Krytykuje także lewicowo-liberalnych dziennikarzy, którzy zwracają uwagę na fatalne działania opozycji, zamiast powtarzać, że w Polsce rzekomo zagrożona jest wolność.

Tomasz Lis obraża się na Polaków za to, że nie podzielają obaw totalnej opozycji, iż rzekomo w przypadku zwycięstwa wyborczego PiS zagrożona jest wolność w Polsce. Krytykuje też niektórych przedstawicieli lewicowo-liberalnych elit za to, że zgadzają się z „ludem” w tej sprawie.

Ponieważ jednak suweren zdaje się mieć kwestię wolności w głębokim poważaniu albo lokuje ją – czego lekceważyć nie należy – w portfelu, zamazywacze uznają wolność za kwestię nieistotną. (…) Obojętność suwerena na imponderabilia jest więc dla części elit alibi. (…) Nagle ludowe poczucie sprawiedliwości czy ważności tej albo innej kwestii staje się miarą jej istotności albo nieistotności. (…) Skoro całą tę konstytucję, samorządy, sądy czy media suweren ma centralnie gdzieś, to znaczy, że po prostu nie są ważne

— pisze.

Lisowi nie podoba się, że niektórzy lewicowo-liberalni dziennikarze mają dość męczenia Polaków opowieściami o rzekomym braku praworządności, za to nie przemilczają tragicznych działań opozycji.

Ciekawe, że znanemu refrenowi „ludzi nie interesują konstytucja czy sądy” nie towarzyszy refren „ludzi nie interesują ewentualne słabości opozycji”. Przeciwnie. Zamazywacze istoty tego, co się w Polsce dzieje i fundamentalnego charakteru zamachu PiS na podstawowe wartości demokratyczne, są jednocześnie rozświetlaczami prawdziwych albo wydumanych problemów opozycji. (…) Skąd ta asymetryczna skłonność do rozgrzeszania niszczących Polskę i obwiniania tych, którzy może nieskutecznie, ale starają się ją obronić?

— oburza się Lis.

Redaktor naczelny „Newsweeka” stwierdza, że stawką wyborów parlamentarnych jest wolność. Jego zdaniem dziennikarze lewicowo-liberalni, którzy uważają inaczej, po prostu powinni sami się ocenzurować.

Tak, stawką w tych wyborach jest wolność. Kto nie chce jej bronić, może zamiast zamazywać i rozmazywać, po prostu pomilczeć

— zaznacza.

Jak widać, Tomasz Lis uważa, iż należy pomijać milczeniem wszelkie wpadki totalnej opozycji, ponieważ najważniejsza jest walka z PiS. Przy okazji z fragmentów jego tesktu można wyczytać, że podobnie jak część przedstawicieli lewicowo-liberalnych elit, gardzi „zwykłymi” Polakami.

wpolityce.pl/Newsweek

PODZIEL SIĘ