Jacek Świat: Wracają pomysły na landyzację

jacek_swiat.jpg
fot. youtube.com

Europarlamentarzyści z Grupy Spinellego coraz śmielej wskazują na Manifest z Ventotene jako ideowe podstawy Unii Europejskiej i proponowaną przez Spinelleg’o metodę wolnych kroków.

Jeśli doda się jeszcze realizowaną koncepcję Rudiego Diutschke “marszu przez instytucje” widać jak na dłoni komunistyczne scenariusze wprowadzane w imię demokratycznych zasad i wartości, i to wszystko dla naszego dobra.

W ostatnich dekadach w wielu krajach europejskich sztucznie wywołano wojny i konflikty zbrojne, ale podporządkowanie ich sobie wcale nie było takie oczywiste. Czy jesteśmy w przededniu zaakceptowania Europy Ojczyzn, do której zmierzają niektórzy politycy i “zniesienia podziału Europy na suwerenne państwa narodowe”, do czego niedawno przekonywał poseł .Nowoczesnej Krzysztof Mieszkowski?

Poseł Jacek Świat przypomina, że zakusy na pozbawienie autonomii trwają od kilku dekad.

Państwa narodowe nie od dziś są solą w oku lewicy. Przypomnę, że już w latach 80. ubiegłego wieku to właśnie narodowe ambicje próbowana pokazać jako powód krwawych walk na Bałkanach. Oczywiście nikt nie wspomniał, że narodowe interesy Słoweńców, Chorwatów czy Serbów były brutalnie tłumione przez komunistyczny reżim Jugosławii.

W latach 90. pojawił się pomysł „landyzacji” Europy. Podzielenia państw europejskich na landy w stylu niemieckim o bardzo daleko posuniętej autonomii. Miało to być rzekome remedium na narodowe egoizmy i separatyzmy. Na szczęście niewielu było chętnych, by te pomysły poprzeć.

W latach 2000, wraz z intensywnym rozszerzeniem UE, pojawiły się głosy, by wzmocnić pozycję brukselskiej biurokracji kosztem demokratycznych państw narodowych. Wspólna waluta, wspólna polityka gospodarcza, ujednolicenie polityki społecznej, wspólna armia, wspólna polityka zagraniczna to marzenia europejskiej lewicy, które pojawiają się co pewien czas w publicznej debacie. A na każdy kolejny kryzys brukselska biurokracja ma jedna receptę: więcej Europy, więcej centralizmu.

Unijne elity przerażone własną impotencją i odżywaniem ambicji narodów europejskich próbują kontratakować. Nie wypaliło grillowanie Orbana, nie przyniosło efektu zastraszanie Polski. Ruchy odśrodkowe są coraz silniejsze we Włoszech, Hiszpanii czy Francji, emancypuje się Grupa Wyszehradzka. Wracają więc odkurzone pomysły na europejskie pseudopaństwo. Wracają pomysły na landyzację, czego przykładem deklaracja podpisana w Gdańsku przez grupkę lewicowo-liberalnych działaczy.

A gdzieś w tle uśmiechnięte twarze Marksa, Lenina i Stalina, bo tak pięknie postępuje sztafeta pokoleń. Tych, co chcą ulepić nowego człowieka wypranego z religii, tożsamości, kultury, więzi rodzinnych. Czerwona flaga z sierpem i młotem została zastąpiona przez tęczowy sztandar, Moskwa prze Brukselę. Reszta bez zmian.

 

PODZIEL SIĘ