Pacjent został wyrzucony na korytarz, bo przyjechał Cimoszewicz? Skandaliczne zdarzenie w warszawskim szpitalu

Ciężko chorego mężczyznę wywieziono z izolatki na korytarz, żeby zwolnić miejsce dla oczekującego na badanie Włodzimierza Cimoszewicza? Bulwersującą historię opisuje portal wp.pl.

Szpital MSWiA w Warszawie zapewnia opiekę medyczną członkom rządu i parlamentu oraz dyplomatom. Leczą się tam również tysiące innych pacjentów. Portal wp.pl dotarł do skarg i doniesień składanych do Izby Lekarskiej oraz prokuratury przez rodziny pacjentów. Najbardziej bulwersująca historia wiąże się z Włodzimierzem Cimoszewiczem.

Córka pacjenta miała być świadkiem, jak personel szpitala wyrzuca z izolatki ciężko chorego mężczyznę. Na miejsce jego łóżka wniesiono skórzany fotel, aby były premier, wybrany w ostatnich wyborach na europosła, mógł komfortowo czekać na własne badanie. Sytuacja miała miejsce w styczniu 2016 roku.

Bardzo proszę o wzięcie pod uwagę, że prof. (…) inaczej traktuje zwykłych ludzi, a inaczej celebrytów i polityków, których widzieliśmy, podczas gdy tata leżał w szpitalu. Rozumiem, że są to osoby, które zasługują na szczególne traktowanie. Jako przykład przytoczę pobyt Pana Cimoszewicza

— zacytowano skargę skierowaną do Izby Lekarskiej w Warszawie.

Cimoszewicz został przywieziony na noszach, ale był przytomny i zszedł z noszy o własnych nogach. Przed jego przyjazdem wywieziono z izolatki człowieka, który przez wiele tygodni leżał wyczerpany. Był zarażony bakterią szpitalną (…). Pacjent ten wymagał monitorowania, a został wywieziony na salę pooperacyjną bez monitorów. Izolatka została zwolniona dla pana Cimoszewicza, który posiedział dwie godziny w skórzanym fotelu i wyszedł pełny sił o własnych nogach ze szpitala

– opisano.

W artykule opisano podobne przypadki. Inny pacjent, zakażony ciężkimi bakteriami, został odłączony od urządzeń monitorujących i wystawiony wraz z łóżkiem na korytarz. Tam ustała akcja serca, lecz mężczyznę udało utrzymać się przy życiu. Zmarł ostatecznie w zakładzie opiekuńczo-leczniczym.

Albo zabieracie ojca do ZOL-u albo wystawię go wam pod bramę. Nie mogę go trzymać dłużej, ponieważ blokuje miejsca moim pacjentom

— miała usłyszeć rodzina pacjenta od szefa kliniki.

Redakcji wp.pl nie udało się skontaktować z Włodzimierzem Cimoszewiczem, a Centralny Szpital Kliniczny MSWiA nie odpowiedział na pytania. Z kolei biuro prasowe resortu spraw wewnętrznych stwierdziło, że potrzebuje więcej czasu na wyjaśnienie sprawy.

wpolityce.pl/wp.pl

PODZIEL SIĘ