Krasnodębski: Miejmy nadzieję, że w Brukseli zwycięży rozsądek. Jest nim nowa osoba, która odmieni KE

fot: youtube

Większość ma do wyboru: albo złamać opór, niektórych przeciągnąć, przekupić, innych zlekceważyć i zarządzić głosowanie, a w konsekwencji Timmermans zostanie szefem KE, albo przywódcy usiądą i zaproponują kogoś zupełnie nowego” — powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Zdzisław Krasnodębski, europoseł PiS, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego w minionej kadencji i obecny kandydat EKR na tę samą funkcję.

Przywódcy państw i rządów unijnych mimo 19 godzin rozmów nie zdołali wypracować porozumienia w sprawie podziału unijnych stanowisk. Szczyt został zawieszony do wtorku do godz. 11. Najpoważniejszą kandydaturą na stanowisko szefa KE, powracającą wielokrotnie w kilkunastogodzinnych rozmowach, była kandydatura socjalisty Timmermansa.

 

wPolityce.pl: Trwa impas w sprawie wyboru kandydatów na najważniejsze stanowiska unijne, a szczyt w Brukseli został przerwany do wtorku. Najwięcej protestów wzbudziła kandydatura Fransa Timmermansa, który miałby objąć stanowisko szefa Komisji Europejskiej. Nadal ma szanse na wybór? Czy może sprzeciw m.in. ze strony Grupy Wyszehradzkiej spowoduje jego zablokowanie?

Prof. Zdzisław Krasnodębski: Wydaje mi się, że niestety ciągle ma szanse. Odroczenie szczytu do wtorku świadczy tylko o tym, że rzeczywiście ciągle podejmowane są próby, żeby przeciągnąć niezdecydowanych. Z tego co wiemy, za kandydaturą Timmermansa opowiada się niewielka większość. Teoretycznie przewodniczący RE może zarządzić głosowanie, tylko pytanie, jakie będą tego koszty polityczne. Jeżeli jest znikoma większość, to wiadomo, że pokonana (spora) mniejszość nie będzie z tego zadowolona. Można zadać pytanie, na ile ci, którzy tę większość budują – myślę głównie o Francji i Niemczech, które najpierw spierały się ze sobą o Manfreda Webera – będą chcieli pójść na konfrontację z resztą Europy i na ile uda im się przeciągnąć drugą stronę.

A czy nie jest dziwne to, że kandydaturę Fransa Timmermansa z frakcji socjalistycznej broniła tak mocno kanclerz Niemiec Angela Merkel? Zgodziła się, by oddać to stanowisko, mimo wygranej EPL. Dochodzą w końcu informacje o „buncie” w tej frakcji.

Jednak na początku się nie zgadzała i jak wiadomo popierała Manfreda Webera, tylko nie była w stanie go przeforsować. To też pokazuje osłabioną pozycję Merkel. Proszę zwrócić uwagę, że nie udało się od razu narzucić Fransa Timmermansa, bo jak już mówiliśmy, jest opór Europy Środkowo-Wschodniej, ale także bunt premierów z EPP. I na tym polega ten dylemat. Widzimy, że sytuacja w Europie bardzo się zmienia i polityka się demokratyzuje. Nie wystarczy, że prezydent Francji i kanclerz Niemiec usiądą sobie i uzgodnią jakąś decyzję personalną, lecz wszystko wygląda bardziej skomplikowanie i to akurat uważam za pozytywne.

Jak może zakończyć się ten impas? Będzie dociskanie starych kandydatów? A może jednak przywódcy unijni zdecydują się na kogoś nowego?

Premier Czech Andrej Babisz i premier Mateusz Morawiecki zaproponowali nowe osoby. Jednak bardzo trudno przewidzieć finał. Wspomniana większość ma do wyboru: albo złamać opór, niektórych przeciągnąć, przekupić, innych zlekceważyć i zarządzić głosowanie, a w konsekwencji Timmermans zostanie szefem KE, albo przywódcy usiądą i zaproponują kogoś zupełnie nowego. Tylko doświadczenie niestety pokazuje, że Angela Merkel jest bardzo bezwzględnym politykiem, choć jej pozycja i sytuacja jest dużo słabsza. Miejmy nadzieję, że zwycięży rozsądek.

A tym rozsądkiem jest?

Rozsądkiem jest nowa osoba, która nie kojarzy się z konfrontacyjnym stylem i ma szansę przywrócić Komisji Europejskiej rolę oznaczoną w traktatach, by nie była to Komisja polityczna, która niektórych gani, a innym pobłaża; która nie ingeruje w sprawy wewnętrzne państw członkowskich.

Ale czy przywódcy unijni są zdolni wybrać takiego kandydata?

Wątpię. Raczej uważam, że przeforsują niestety Timmermansa.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ