Lis dąży do politycznej wojny totalnej? „Łagodzenie sporu byłoby czystym idiotyzmem. Polską rządzą nieudacznicy”

Tomasz Lis zaostrza retorykę! W obliczu możliwej klęski wyborczej o[pozycji, redaktor naczelny „Newsweeka”, nawołuje więc do zaostrzenia kursu i politycznej wojny opozycji ze Zjednoczoną Prawicą. Publicysta zaklina też rzeczywistość, przekonując, że Polacy uważają dziś rządzących za nieudaczników.

Łagodzenie sporu w sytuacji, gdy ma on charakter fundamentalny, byłoby czystym idiotyzmem. (…). Sugeruję też nieprzejmowanie się nieustającą od lat kampanią obrzydzania tzw. „antyPiS. W istocie nie jest to bowiem żadne antyPiS, ale afirmacja podstawowych wartości demokratycznego państwa prawa.

– pisze Tomasz Lis i wraca do swojej metody dzielenia Polaków na tych „fajnych” i mniej „fajnych”.

Wyborczy opozycji to nie ci, którzy chcą polegać na państwie, ale ci, którzy polegają na sobie. (…). Miliony Polaków widzą, że Polską rządzą teraz nieudacznicy, którzy nie potrafią nc poza rozdawaniem pieniędzy. Te miliony to potencjał wyborczy opozycji.

– czytamy w e wstępniaku Tomasza Lisa w najnowszym numerze „Newsweeka”.

W felietonie Tomasza Lisa znajdziemy też humorystyczne fragmenty, w których naczelny tygodnika przestrzega przed „kawiarnianymi dziennikarzami z Warszawy”. Mimo, że jest jego ważnym elementem, Lis, odżegnuje się od „dobrych rad” tego środowiska dla opozycji.

Ponieważ opozycja nie ma żadnych szans na zyskanie uznania komentatorów i warszawskiej kawiarni, powinna się skupić na dziele niepomiernie łatwiejszym – na wygraniu wyborów. W tym celu musi nie tylko zignorować większość rad jakie daje kawiarnia, ale postąpić dokładnie przeciwnie do nich.

– wyzłośliwia się Tomasz Lis.

Wbrew sugestiom kawiarni nie należy się wystrzegać straszenia ludzi. Tym bardziej, że jest czym straszyć – zamordyzmem, zapaścią służb publicznych, smogiem, cywilizacyjną zapaści, moralną degrengoladą, finansową plajtą. To żadne strachy na Lachy. To zagrożenie autentyczne.

– wylicza Tomasz Lis na łamach „Newsweeka”.

Tomasz Lis che więc agresji, wojny i braku skrupułów. Gdzie to zaprowadzi Schetynę i spółkę? Do oślej ławki opozycji. Ta narracja skończyła się katastrofą wyborczą w maju. Czy w październiku czeka nas spektakularna powtórka?

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ