Michalik po wyroku TK w sprawie drukarza: “Witajcie w Polsce, kraju dzikich band, gdzie rządzi prawo pięści”

Redaktor Eliza Michalik tym razem jako „ekspert” od prawa konstytucyjnego! Poddała więc „miażdżącej” krytyce orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, który uznał, że drukarz miał prawo odmówić organizacji LGBT druku plakatów reklamowych. Zdaniem Michalik, Trybunał chce wprowadzić w Polsce „prawo pięści”, a Polska jest krajem „dzikich band”.

 

Dla byłej dziennikarki „Super Stacji”, wolnościowa decyzja drukarza, świadczy o „małostkowości” i ograniczeniu dzielnego drukarza.

Ludzie ograniczeni, małostkowi, przepełnieni niechęcią istnieli zawsze i zawsze będą istnieć, jednak z jakiegoś powodu polski Trybunał Konstytucyjny wyniósł tę niechęć do rangi cnoty i prawa i dał im zielone światło, mówiąc: idźcie i czyńcie sobie zło wszyscy nawzajem, dawajcie upust swojej niechęci do współobywateli, pogardzie i nienawiści, wykluczajcie, kłóćcie się i pogłębiajcie wzajemne podziały, stawiajcie między sobą mury, a przede wszystkim za wszelką cenę – stawiajcie na swoim, nie licząc się z nikim i niczym.

– pisze Eliza Michalik w „Gazecie Wyborczej”.

 

To nawet zabawne, że znana z ostrego języka dziennikarka, która wielokrotnie obrażała tych, którzy nie podzielają jej lewicowych opinii, dziś kreuje się na osobę, która walczy o wolność i tolerancję. Już w kolejnych zdaniach przeczy jednak swoim tezom, powracając do swojego sposobu postrzegania swoich przeciwników światopoglądowych, których Michalik nazywa „dzikimi bandami”.

Koniec z ochroną mniejszości i najsłabszych, witajcie w Polsce, kraju dzikich band, gdzie rządzi prawo pięści i zwyciężają najbardziej bezwzględni i pozbawieni skrupułów.(…). Fanatycy religijni mają teraz oficjalne potwierdzenie, że wyznawanie określonej religii daje im prawo do dyskryminowania ludzi, którzy tych przekonań nie podzielają (według mojej definicji normalny wyznawca religii to człowiek, który sam praktykuje to, w co wierzy, zaś fanatyk to ktoś, kto zmusza do tego innych lub chce ich ukarać, jeśli nie chcą mu się podporządkować).(…). Dzięki orzeczeniu TK wszystkie dobre lata polskiej solidarności, dialogu i tolerancji właśnie zaprzepaszczamy.

– histeryzuje Michalik.

To, że pani Eliza Michalik nie rozumie czym jest prawdziwa wolność, nie można się dziwić. W jej świecie wszystko jest przecież czarne lub białe. PiS jest „zły”, Trybunał Konstytucyjny nie jest „konstytucyjny”, a drukarz, to członek dzikich „band”, które niszczą dobre samopoczucie pani redaktor z „Gazety Wyborczej”. Pozostawmy więc panią Elizę w tym świecie, w którym brak wolności traktuje się jak cnotę, a odwagę jak tchórzostwo.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ