Saryusz-Wolski komentuje szczyt w Brukseli: Trwa impas. Rozwiązanie próbuje się wymusić i dopchnąć kolanem

ue_0.jpeg

Nie przywiązywałbym wagi do kolejnych informacji o rosnących i malejących szansach Fransa Timmermansa, jakby to był mecz piłkarski, gdzie szanse wygranej wahają się między jednym a drugim obozem. Uważam, że jest impas – powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl Jacek Saryusz-Wolski, europoseł PiS.

Przywódcy państw i rządów unijnych mimo 19 godzin rozmów nie zdołali wypracować porozumienia w sprawie podziału unijnych stanowisk. Szczyt został zawieszony do wtorku do godz. 11. Najpoważniejszą kandydaturą na stanowisko szefa KE, powracającą wielokrotnie w kilkunastogodzinnych rozmowach, była kandydatura socjalisty Timmermansa.

 

Sytuacja jest taka, że żaden z kandydatów nie ma wymaganej większości i trzeba szukać dalej. Wydaje mi się, że sama formuła kandydata wiodącego, czyli spitzenkandidata, jest martwa, nie tylko z tego powodu, że Rada Europejska nie zechciała uznać zwycięzcy – Manfreda Webera, ale dlatego, że sam Parlament Europejski nie chce go uznać. Przypomnę, że ta formuła oznacza, iż desygnowanym miałby być, tak jak pięć lat temu w przypadku Jean-Claude’a Junckera, spitzenkandidat zwycięskiej partii, a nie jakiejkolwiek innej. Równie dobrze mógłby to być Jan Zahradil, spitzenkandidat EKR. Proponowanie Fransa Timmermansa jest więc robieniem ludziom wody z mózgu, bo jest on przegranym kandydatem wiodącym

— komentował Jacek Saryusz-Wolski.

Jest realna koalicja liberalno-socjalistyczna na rzecz Timmermansa, co o tyle nie dziwi, że korzenie prezydenta Macrona – przypomnę, ministra rządu François Hollande’a – są socjalistyczne, a jego frakcja pozbyła się etykietki liberalnej. Natomiast niezrozumiałe jest absolutnie to, dlaczego waga ciężka Europejskiej Partii Ludowej, czyli Angela Merkel, popiera przeciwnika EPL. W tej sytuacji wytypowałaby alternatywnego kandydata względem Webera, jeżeli jest on nie do zaakceptowania i to mógłby być na przykład Michel Barnier

— dodał nasz rozmówca.

Trwa ogromny impas. Zamiast ogłosić szczyt później i dać sobie czas do namysłu, próbuje się wymusić i kolanem dopchnąć rozwiązanie

— stwierdził europoseł PiS.

Proszę zwrócić uwagę, że nacisk na kandydaturę Timmermansa jest sprzeczny z traktatem. RE desygnuje, biorąc pod uwagę wynik wyborów, a ten wynik to przesunięcie się sceny politycznej w prawo, a nie w lewo. Dociskanie Timmermansa przez frakcję numer dwa – socjalistów i numer trzy – byłych liberałów, jest wręcz przeciw zapisowemu traktatowemu

— ocenił Jacek Saryusz-Wolski w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ