Wicepremier Gliński: Zamiast emocji i “trzydniówek” chcemy oprzeć się o konkret i wiarygodność. Potwierdzimy to w Katowicach

fot. youtube

Zamiast emocji i „trzydniówek”. które proponuje opozycja, chcemy oprzeć się o konkret i wiarygodność. Potwierdzimy to w Katowicach podczas kongresu programowego

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Piotr Gliński, wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego, szef Rady Programowej Prawa i Sprawiedliwości.

wPolityce.pl: Panie premierze, najbliższy weekend zdominuje w polskiej polityce konwencja programowa PiS, organizowana w Katowicach. Czego możemy spodziewać się po tych obradach? Nowe propozycje? Kierunki na przyszłość?

prof. Piotr Gliński: Chcemy, by tak było, by wybrzmiało tam wyznaczenie kierunków na przyszłość, ale musimy też podsumować to, co zrobiliśmy. Wydaje się, że z otwartą przyłbicą możemy podsumować realizację większości naszych zobowiązań, jakie obiecaliśmy cztery lata temu podczas podobnego kongresu. W Katowicach musi wybrzmieć nasza wiarygodność, będziemy mówili o faktach, konkretach. Ale faktycznie, chcemy też wskazać na to, co będziemy robili, jeśli Bóg da, a wyborcy pozwolą, w kolejnej kadencji.

W jednym z ostatnich wywiadów wicepremier Jarosław Gowin zasugerował, że kolejna kadencja upłynie już nie pod znakiem transferów socjalnych, ale rozpędzenia gospodarki, inwestycjach. Z drugiej strony widać, że takie programy jak 500+ cieszą się dużym poparciem Polaków.

Nie traktuję tego jako transferów socjalnych, ale szerzej, jako zmiany społeczne, wręcz cywilizacyjne w wielu wymiarach.

Mimo wszystko oparte jednak o transfery gotówki.

Tak, ma Pan rację w tym znaczeniu, że to wydobywanie z biedy szerokich grup społecznych. Niemniej jednak głównym akcentem tych rozwiązań była zmiana kulturowa i społeczna, budowanie klasy niższej i średniej. A także efekt gospodarczy – coś, co można nazwać ekonomią dobrobytu, opartą także na zamożności rodzin, na konsumpcji. To sytuacja win-win: dzięki temu, że potrafiliśmy uszczelnić budżet, poszerzyć wolność gospodarczą (jak choćby poprzez obniżenie CIT, mniejszy ZUS, zachęty innowacyjne i wiele innych propozycji). Mówiliśmy cztery lata temu o tym – i tak też się dzieje. Można nas sprawdzić, dokumenty i zapowiedzi sprzed czterech lat są przecież dostępne.

Przygląda się Pan czasem, co przygotowują Wasi główni oponenci polityczni? W jakiej formule pójdą do wyborów?

Nie śledzę tego.

Nic a nic? Nie wierzę.

Nic a nic, naprawdę. Koncentrujemy się na własnych sprawach…

Ale równolegle są choćby prowadzone rozmowy kierownictwa PiS z Pawłem Kukizem, czy wcześniej premiera Mateusza Morawieckiego z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem – tutaj już nie w sprawie wspólnego startu, ale możliwej współpracy po wyborach.

Rozumiem, że Pan z racji swoich obowiązków zawodowych musi to obserwować, ale ja naprawdę mam inne sprawy na głowie. Na Pana pytanie mogę odpowiedzieć tylko tyle: zobaczymy, co z tego się wykluje. Naszym obowiązkiem jest praca, a opozycja? Życzę im, by byli opozycją, której demokracja potrzebuje. Martwię się tym, że polska opozycja niszczy kulturę demokratyczną w naszym kraju, a kiedyś robili to samo będąc przy władzy. Stosowali monopol medialny, zakłamując rzeczywistość, wstrzeliwując kolejne tematy do opinii publicznej: na trzy dni, na tydzień albo dwa… My byliśmy wyrzucani przemysłem pogardy poza obszar demokracji. Po przejęciu władzy przez nas, gdy wysiłkiem i kontaktem bezpośrednim udało się nam odwrócić niekorzystne efekty, zastosowano tę samą metodę już w ławach opozycyjnych…

Sądząc po ostatnich wynikach wyborów i sondażach – to po prostu nie działa.

Tak, ale trudno budować jest kulturę demokratyczną, gdy jedna strona gra wyłącznie na negatywnych emocjach. „Ulica i zagranica” – to hasło było oparte o ekstremalne emocje. Zamiast „trzydniówek” i negatywnych emocji chcemy dać wiarygodność, konsekwencję, program. Potwierdzimy to w Katowicach.

Jest z tyłu głowy myśl o możliwych 52 procentach poparcia, o większości konstytucyjnej?

Nie zastanawiamy się nad tym… Wiemy tylko, że pozytywny efekt w pracy politycznej zależy od tego, jak solidnie się pracuje. I tyle. To jesteśmy zobowiązani robić i będziemy to kontynuować w najbliższych tygodniach.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ