Węgierski minister ostro krytykuje kandydaturę Timmermansa: “To pokazuje, gdzie elita z Berlina, Paryża i Brukseli ma demokrację”

Sekretarz stanu ds. komunikacji międzynarodowej Węgier Zoltan Kovacs we wpisie na blogu przedstawił swoje stanowisko na fakt, że Niemcy Francja, a także Holandia i Hiszpania na siłę chcą przepchnąć kandydaturę socjalisty Fransa Timmermansa na stanowisko szefa KE. Uważa tę sytuację za wyraz braku szacunku wobec demokracji przez niektórych ważnych europejskich polityków.

To miało być przeszłość. Tak zwani „powerbrokers”, samozwańczy i niezrozumiali, spiskowali ukradkiem w rozmowach telefonicznych i na tajnych spotkaniach, aby podzielić władzę między sobą, cynicznie lekceważąc wolę wyborców. (…) Unia Europejska miała zmierzać w kierunku większej demokracji, większej przejrzystości

— podkreśla Kovacs.

(…) nie w tym kierunku zmierza w ciągu ostatnich kilku dni. Na wielu przywódców członków Europejskiej Partii Ludowej – partii, która wygrała wybory do Parlamentu Europejskiego – czekała niemiła niespodzianka, kiedy przybyli w niedzielę do Brukseli na spotkanie przed szczytem. Kanclerz Merkel i prezydent Macron wraz z liberalnymi i socjalistycznymi przywódcami, w tym niemieckim socjalistą Martinem Schulzem, opracowali plan, zakładający przekazanie najważniejszego stanowiska w Komisji Europejskiej przedstawicielowi socjalistów Fransowi Timmermansowi. Nie udało się. Wielu w EPP zbuntowało się

— dodał.

Według Kovacs próba narzucenia Timmermansa przez m.in. kanclerze Merkel i prezydenta Macrona pokazuje brak szacunku tych polityków dla demokracji.

To pokazuje, gdzie elita z Berlina, Paryża i Brukseli ma demokrację

— stwierdza.

as/abouthungary.hu/Twitter/ wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ