Nawet „Wyborcza” drwi z programu gospodarczego Schetyny! „Koalicja Obywatelska kontynuuje opowiadanie bajki”

schetyna4.png

Miało być „nowe otwarcie”, które wywoła zachwyt wśród zwykłych Polaków oraz ekonomicznych autorytetów. Skończyło się na planach, bo „program” gospodarczy zaproponowany dziś przez Grzegorza Schetynę został ostro skrytykowany nawet przez „Gazetę Wyborczą”.

 

Koalicja Obywatelska kontynuuje opowiadanie bajki: że da się mieć sprawne, nowoczesne państwo z niczego, a problemy rozwiążą się same, jeśli tylko obniżymy podatki. Problem w tym, że sama z siebie nie rozwiąże się dramatyczna sytuacja w ochronie zdrowia. (…).

– czytamy komentarz autorstwa Adriany Rozwadowskiej w „Gazecie Wyborczej”.

Politycy KO gęsto powtarzali w ostatnich tygodniach, że w skarbcu z powodu „rozdawnictwa PiS” widać już dno, a środków nie będzie już nawet na realizację obietnic złożonych przez tę partię. Jak w tym kontekście zrozumieć, że KO zapowiedziała dzisiaj utrzymanie wszystkich programów socjalnych, dołożyła do tego 30 mld zł i… postanowiła obniżyć stawki podatkowe w sposób radykalny? Nie sposób. (…). Jeśli dodamy do tego, że KO zamierza zbijać dług (zgodnie z pierwszym punktem dekalogu gospodarczego) i zaostrzyć regułę wydatkową, mamy pewność, że na ratowanie klimatu i naszego zdrowia nie mamy co liczyć.

– pisze publicystka.

 

Dziennikarka przypomina też Schetynie niedotrzymane obietnice wyborcze Platformy Obywatelskiej oraz niebezpieczne dla pracowników pomysły „ekspertów” Platformy Obywatelskiej.

Tymczasem propozycja KO brzmi: obniżymy, a wy jakoś sobie poradzicie. Rzońca dał też znać, że Państwowa Inspekcja Pracy nie będzie się zajmować umowami śmieciowymi („nie inspekcja, nie zakazy, nie nakazy, ale zachęty”) o jednolitym kontrakcie, który kiedyś proponowała PO, o którym słuch zaginął, a do tego KO sugeruje, że płaca minimalna rośnie zbyt szybko – co jest odważnym twierdzeniem w kraju, w którym jeszcze w 2016 roku powszechne w ochronie i sprzątaniu były umowy opiewające na 3 czy 4 zł za godzinę pracy.

– podkreśla.

 

Ekonomiczne założenia programu Rzońcy i Schetyny nie powinny być dla nikogo zdziwieniem. To przypadkowy zlepek kilkunastu sloganów i kalek, które są zwykłym archaizmem. Dopiero gdy dokładnie wsłuchamy się w słowa lidera PO, zaczynamy zdawać sobie sprawę, jak bardzo Polska różni się od tej w 2015 roku.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ