Lis gani i naciska na Kosiniaka-Kamysza: “Ani stołek lidera PSL-u ani nic innego nie jest warte tego, by ryzykować los Polski”

lis3.jpg
fot: youtube

Co najbardziej frustruje Tomasza Lisa? Obraz porażki totalnej opozycji w nadchodzących wyborach parlamentarnych. I dlatego decyzja PSL o oderwaniu się od Koalicji Europejskiej doprowadza redaktora naczelnego „Newsweeka” do obłędu. Lis atakuje ludowców i śle do Władysława Kosiniaka-Kamysza „list”.

 

Tomasz Lis postanowił „zdyscyplinować” (po raz kolejny) prezesa PSL Władysława Kosiniaka-Kamysza, by ten dołączył jednak do szerokiej Koalicji Europejskiej. Pewny siebie gani i naciska na szefa ludowców.

Szanowny Panie Prezesie. Jest Pan człowiekiem wykształconym, inteligentnym i odpowiedzialnym. W każdym razie Pana kilkuletnia działalność publiczna zdaje się na to wskazywać. No i jest Pan z wykształcenia lekarzem. A to oznacza, jak rozumiem, wierność przyrzeczeniu, że najważniejsze jest to, by nie szkodzić. Mam wrażenie, że sprzeniewierza się Pan temu, narażając na szwank wartość, która powinna być dla nas wszystkich najważniejsza – przyszłość Polski

— pisze w swoim liście otwartym Tomasz Lis, udostępnionym na Facebooku.

Żadne różnice programowe, bo są minimalne, nie uzasadniają samodzielnego startu PSL-u w wyborach. Pan nie jest przecież hazardzistą. Za trzy miesiące Polska może na dekadę albo więcej stracić szanse na normalność, PSL wylądować poza parlamentem, a Pan poza polityką. Ani stołek lidera PSL- u ani nic innego nie jest warte tego, by ryzykować los Polski

— dodaje.

Zostało 48 godzin. Jeszcze nie jest za późno, miejsce PSL- u jest po stronie zjednoczonej opozycji (…). Obronić ją możecie tylko razem z innymi. Tylko razem z innymi. Tomasz Lis

— kończy.

źródło: wpolityce,pl

PODZIEL SIĘ