Nienawiść do PiS-u przysłania mu fakty? Hołdys w “GW”: Komunistyczna propaganda jechała równo, ale to były pojedyncze przypadki

holdys_1.jpg

Zbigniew Hołdys przemówił. W rozmowie z Dorotą Wysocką-Schnepf w „Gazecie Wyborczej” żalił się na PiS, media publiczne i 500 Plus. Program zaprezentowany przez Grzegorza Schetynę? Hołdys nie ma na to czasu, bo „Polska wpadła w tak niemoralny czas przez PiS”. I to są te „elity”, które mienią się jedynymi depozytariuszami prawdy?

Jak Hołdys odpowiedział na apel prezes PiS, który nawoływał opozycję do porozumienia?

 

Kaczyńskiego nie słucham, bo to jest strata czasu po prostu. Nie można słuchać człowieka, który raz mówi to, raz tamto, a przede wszystkim niszczy kraj. (…) Ja wprawdzie nie podejrzewam go o jakąś tam wielką zdolność operowania strategiami wyborczymi. Prawdopodobnie ktoś mu podpowiada, że trzeba tam kogoś schować na jakiś czas, żeby ludzie o nim zapomnieli

—stwierdza muzyk.

Następnie Hołdys przystępuję do ataku na media publiczne, ale żali się również na to, że „osiem lat Platformy PiS wykorzystał na zbudowanie kapitału zarówno materialnego, jak i medialnego”.

To wszystkie media, które są publiczne. A to jest o tyle straszna rzecz, że to jest przecież gdzieś w teorii nasza własność. Natomiast to, że inne gazety powstały, które jadą równo plwociną od rana do wieczora… To trzeba przyznać – osiem lat Platformy PiS wykorzystał na zbudowanie kapitału zarówno materialnego, jak i medialnego. Kolosalnego, który opanował co najmniej pół Polski

—żali się rozmówca dziennikarki „GW”.

W tej chwili Hodłys odniósł się również do listu Roberta Mazurka do Doroty Holeckiej.

Służył im, żeby doszli do władzy. Naprawdę, to nie jest anioł. On nie sfrunął z raju, żeby nas zbawiać. Dołożył swoją cegiełkę do tego, żeby ta ciepła woda w kranie Tuska wszystkim wyszła bokiem

—podkreśla.

 

Następnie muzyk stwierdza, że media publiczne są dziś gorsze niż w czasach komunizmu.

To jest niesamowite, że komunistyczna propaganda, owszem, jechała równo, kreowała świat i przy swojej własnej linijce rysowała prawa i reguły, które były jak z Australii – do góry nogami względem rozumu, logiki, prawdy itd. Ale to były pojedyncze przypadki. Pomijam 1968 rok, kiedy zaatakowali Żydów, ale tak generalnie to były pojedyncze przypadki, kiedy nagle ktoś w przemówieniu wybuchnął i na Jasienicę się rzucił albo na Kuronia z Michnikiem. To były naprawdę rzadkie przypadki

—przekonuje Hołdys.

Teraz przecież jest jazda od rana do wieczora. Haniebna, nieludzka. Żyjemy w świecie, który ja nazywam światem i czasem bez reguł. Tu już nie ma reguł. Nie istnieją ani moralność, ani prawo

—dodaje.

Pogram Platformy Obywatelskiej? Hołdys przyznaje, że nie zamierza się nad tym zastanawiać, bo nastał „niemoralny czas”. Oczywiście wszystko przez PiS…

Pani Doroto, ja się nawet specjalnie nad tym nie zastanawiam, bo sytuacja jest taka: Polska wpadła w tak niemoralny czas przez PiS, w tak niemoralny, że mi się nawet nie chce przyglądać temu, czy ich działania ekonomiczne są dobre, czy złe. Bo oni po prostu zniszczyli tkankę międzyludzką. To jest zbrodnia największa

—podkreśla.

W ostatnich dniach pojawiły się spory, ludzie po tej opozycyjnej stronie krytykują Schetynę, czepiają się, że nie ma tego, że nie ma tamtego. Dlaczego tak jest? Dlatego, że rzeczywiście anty-PiS istnieje społecznie. Nie jako organizacja, nie jako partia, nie jako koalicja. Są ludzie, którzy mają dość tej partii

—stwierdza Hołdys.

Co ciekawe, muzyk żali się, że presja medialna nie pozwala na krytykę programu Schetyny. Warto przypomnieć, że sam Hołdys skrytykował TVN24 za to, że zaprosił gości, którzy negatywnie ocenili konwencję PO.

No właśnie do tego zmierza presja medialna. Że nie wolno krytykować ani komentować, ani nic mówić na temat programu Schetyny, bo jak krytykujesz program Schetyny, to jesteś zwolennikiem PiS-u. Obłęd jakiś, bo to trochę zalatuje jednakowymi drelichowymi mundurkami Mao – mamy być wszyscy jednakowi. Po tej stronie się tak nie da

—przekonuje.

 

Jeżeli takie takie „elity” mają wskazywać drogę opozycji, to Schetyna może zacząć myśleć nie o jednej, a kilku kadencjach w sejmowych ławach opozycji.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ